Reklama

Reklama

Laszczak po cichu liczy na medal MŚ

Andrzej Laszczak i Damian Waniczek (LKS Jastrząb Szczyrk) trenowali w tym sezonie niewiele, ale po cichu liczą nawet na medal mistrzostw świata w saneczkarstwie na torze naturalnym w austriackim Umhausen. Rywalizacja dwójek - w sobotę.

"Kiedy okazało się, że znajdą się jednak pieniądze na przygotowania i start w MŚ, za namową Damiana wziąłem wolne w pracy i pojechaliśmy trenować. Wspólną jazdę rozpoczęliśmy dopiero 4 stycznia, a więc niewiele ponad trzy tygodnie temu" - poinformował Laszczak, który od wielu lat zarabia na życie w zakładzie kamieniarskim we wsi Szare (gmina Milówka).

Reklama

Utytułowany polski duet w sezonie 2010/2011 wystartował tylko w dwóch zawodach Pucharu Świata - we włoskim Gsies zajął dziewiąte miejsce, a w austriackim Kindbergu - siódme.

"Ze względu na dodatnią temperaturę i trudne warunki na torach przed rywalizacją w Gsies wykonaliśmy nieco ponad dziesięć ślizgów. Po inauguracji staraliśmy się podgonić rywali nie tylko w samej jeździe, ale i w sprzęcie robiąc wiele testów z płozami. W Kindbergu było już znacznie lepiej na treningach. Niestety, w pierwszym ślizgu zawodów popełniliśmy kilka poważnych błędów, które wykluczyły nas z walki o wysokie lokaty" - powiedział 34-letni zawodnik.

Laszczak z Waniczkiem mają w dorobku trzy brązowe medale MŚ (2001, 2005, 2009) oraz srebrny (2010) i brązowy (2002) ME.

"Podczas ostatnich treningów czasowo bardzo się poprawiliśmy i jeździliśmy na równi z najlepszymi - Rosjanami i Włochami. W mistrzostwach świata w Umhausen mamy szansę nawet na medal" - uważa Laszczak.

Rok temu na tym austriackim obiekcie Polacy zajęli trzecie miejsce w zawodach Pucharu Świata.

W MŚ wystąpi także dwóje innych reprezentantów kraju - Adam Jędrzejko (KSS Beskidy Bielsko-Biała) i Wioletta Ryś (LKS Jastrząb Szczyrk).

Dowiedz się więcej na temat: Jastrząb

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy