Reklama

Reklama

Formuła 1. Historyczny dzień w Barcelonie

Robert Kubica był najszybszym kierowcą podczas czwartego dnia przedsezonowych testów Formuły 1 na hiszpańskim torze w Montmelo pod Barceloną. Chłodny, mglisty, senny poranek nie zapowiadał tego, co nastąpiło później - pisze ekspert Interii Grzegorz Gac.


Reklama

Na samym początku Polak nie ustrzegł się błędu i obrócił samochód na śliskim, nienagumowanym jeszcze torze. Po tej pechowej przygodzie liczni polscy kibice mieli powód do wielkiej radości, gdy nasz kierowca uzyskał najlepszy czas okrążenia i do końca dnia nie oddał prowadzenia. Faktem jest, że Robert Kubica dokonał tego używając najszybszej mieszanki opon, a większość rywali testowała twardsze ogumienie, ale też z biegiem czasu przyczepność toru była coraz lepsza. Wynik Kubicy poszedł w świat i zapisał się w annałach wyścigów.

Wynik odbił się szerokim echem w polskim internecie. Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek nie krył swojego zadowolenia. Wynik uzyskany przez Kubicę utwierdza sponsora w przekonaniu o słuszności decyzji o przedłużeniu umowy z kierowcą i związaniu się z zespołem o dużym potencjale.

Robert Kubica powiedział, że to miłe, kiedy zespół reaguje na to, co się do niego mówi i przyjmuje uwagi. Kierowca rezerwowy Alfy Romeo dodał również, że wykonano 90 proc. założonego planu, uznając, że był to udany dzień zarówno dla niego, jak i dla zespołu.

Najnowsze wiadomości o Robercie Kubicy!

Oczywiście wyniki testów nie zawsze są miarodajne i niekoniecznie przesądzają o potencjale zespołu, samochodu czy kierowcy, ale bardzo miło jest znów widzieć nazwisko Roberta Kubicy na czele tabeli wyników. To z pewnością historyczny dzień.

Powodów do zadowolenia nie miała za to Claire Williams. Nicholas Latifi znów zatrzymał się na torze, a awaria kosztowała zespół z Grove sporo czasu. Szefowa zespołu przyznała za to na konferencji prasowej, że warto czekać na odcinek serialu Netflixa poświęcony jej zespołowi, ponieważ będzie on dotyczył tego, co miało miejsce równo rok temu, czyli dużego opóźnienia w pracach przy samochodzie u progu sezonu 2019.

Trudny dzień miała również Honda. Dwie równoczesne, ale nie powiązane ze sobą awarie, zatrzymały dwa samochody w garażach na większą część czwartego dnia testów. Auta z japońskimi silnikami doprowadziły do przedwczesnego końca środowych jazd - najpierw obrót zaliczył Max Verstappen, a chwilę przed nim zatrzymał się Daniił Kwiat, który został o to poproszony przez swój zespół.

Nie była to jedyna przygoda Verstappena, który regularnie kręcił się w Barcelonie już w zeszłym tygodniu. Sebastian Vettel także spowodował czerwoną flagę. Niemiec wciąż popełnia niewymuszone błędy. Póki co zespół Ferrari deklaruje swoje pełne wsparcie dla Niemca, lecz presja na byłym mistrzu świata wydaje się być coraz większa, a trzeba pamiętać, że kontrakt Vettela dobiega końca po sezonie 2020. Pierwsza połowa roku będzie bardzo ważna z punktu widzenia przyszłości niemieckiego kierowcy, niezależnie od tego, co teraz mówi na ten temat szef Scuderii Mattia Binotto...

Jednym z tematów dnia w padoku w Barcelonie jest oczywiście koronawirus. Mówi się o tym coraz więcej. Pierwsze przypadki potwierdzono w Hiszpanii, między innymi w Barcelonie, Madrycie i Walencji. Wszystkie zarażone osoby były wcześniej we Włoszech, gdzie obecnie jest największe skupisko choroby w Europie. Koronawirus powoduje również coraz większe obawy i wręcz panikę w Italii. Ferrari zamknęło swoje muzea w Modenie i w Maranello. Mówi się, że Wietnam i Australia, a być może także inne kraje chcą zakazać wjazdu włoskim obywatelom. Każdy z kierowców pytany o obawy stwierdzał, że w pełni ufa osobom decyzyjnym, które szukają najlepszego rozwiązania. Tak naprawdę jednak daje się wyczuć spore napięcie i niepewność, jak będzie przebiegał sezon 2020, który zaczyna się już za niewiele ponad dwa tygodnie - 15 marca w Melbourne w Australii.

Grzegorz Gac

Dowiedz się więcej na temat: Robert Kubica | Alfa Romeo Racing Orlen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje