Reklama

Reklama

Legia Warszawa wreszcie wygrała. Powstają teorie, że przez strach

Po wygranej 4-0 Legii Warszawa nad Zagłębiem Lubin, co jest istotnym przełomem w losach mistrzów Polski w tym sezonie, szybko pojawiają się teorie, że zmianę spowodowało skuteczne zastraszenie piłkarzy Legii przez kibiców. Jakoś mało kto zauważa, że zmienił się trener, a co za tym idzie - wszystko.

Legia Warszawa pokonała Zagłębie Lubin 4-0, chociaż wcześniej poniosła w lidze aż 12 porażek i znalazła się w strefie spadku. Swą postawą zszokowała nie tylko swoich kibiców, ale całą piłkarską Polskę. Wpadła w kryzys, jakiego nie było w Warszawie od dziesiątków lat. To ma swoje konsekwencje.

Jesteśmy oto świadkami głoszenia tez, że Legia wreszcie wygrała, bo została skutecznie zastraszona. Co więcej, takie tezy już się nawet pojawiają. Po ostatniej przegranej z Wisłą Płock grupa kibiców-bandytów wdarła się do autokaru warszawskiego zespołu i pobiła zawodników, co potępiły zgodnie wszystkie środowiska. Niedopuszczalny atak gangsterskiej przemocy wstrząsnął opinią publiczną, a wielu zawodników Legii nosi się z zamiarem rozwiązania umów.

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: PZPN i Ekstraklasa wydały oświadczenie przeciw przemocy

Wystarczyło jednak kilka dni i często ci sami ludzie, którzy przemoc potępili, teraz widzą właśnie w niej główny powód zmiany, jaka zaszła w grze warszawiaków. Oto po serii klęsk wygrali oni 4-0 z Zagłębiem Lubin, rozbijając lubiński zespół jako pierwszą ofiarę na boisku potraktowaną przez Legię w taki sposób. Posługując się analogiami z poprzednich takich sytuacji, snuje się tezy, że pobicie podziałało, skoro Legia wygrywa.

Dlaczego Legia Warszawa wygrała mecz?

Zupełnie jakby nie istniał Aleksandar Vuković, jakby nie przyszedł obsiać spaloną w Legii ziemię i nie wykonał nad drużyną żadnej pracy mentalnej. Oto trener Vuković nie ma znaczenia jako skuteczny sposób dokonania zmian w toczonej największym kryzysem powojennym Legii. Znaczenie ma wyłącznie pobicie.

Postawienie takiej tezy z jednej strony czyni z graczy Legii bezwolne i bezrozumne twory, do których nie docierają trenerskie metody, motywacje i codzienna praca, ale w wypadku których skutkuje jedynie bicie. Traktuje się ich jak dzieci, którym trzeba wlać na tyłek, aby były grzeczne. To nie tylko myślenie infantylne, ale również bardzo groźne.

Kiedy bowiem stawiamy tezę, że przemoc należy potępić, ale w gruncie rzeczy przyniosła ona skutek, to z owego potępienia nie pozostaje nawet ślad. To nic innego jak zakamuflowane przyzwolenie na nią, więcej - aprobata. Nie wyrażona wprost, ale sącząca się podskórnie z wnioskiem: następnym razem wiadomo, co robić. To wniosek niebezpieczny, bandycki, bardzo groźny.

CZYTAJ TAKŻE: Kibice Legii Warszawa stanęli przed sądem

Legia Warszawa dokonała istotnej zmiany

Samo przyjście trenera Vukovicia to wstrząs dla Legii, która dotąd pod ręką Marka Gołębiewskiego nie dawała sobie zupełnie rady. Futbol jest grą, na którą wpływa doping i zachowania kibiców, ale przede wszystkim wpływa na nią praca trenera i jego decyzje, słowa, czyny. To klucz do wygrywania, a nie ludzie, którym się wydaje, że swoimi pięściami mogą wydawać werdykty.

Jednoczesne potępienie aktów przemocy, do jakich doszło w wypadku Legii i do jakich cały czas dochodzi w futbolu i stwierdzenie, że to jednak działa jest zgodą na bandyterkę. Jest ciągłym wiązaniem piłki nożnej ze światem, w którym coś się nie podoba, ale właściwie to tylko tak na pokaz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy