Reklama

Reklama

Tyson Fury: Pobiję Władimira Kliczkę

Już w sobotę Tyson Fury (19-0, 14 KO) stanie naprzeciw Kevina Johnsona (28-2-1, 13 KO). Potem ma nadzieję już tylko na braci Kliczko - Witalija (45-2, 41 KO) lub, a może przede wszystkim Władimira (59-3, 51 KO).

- Doszliśmy już jakiś czas temu do porozumienia i Władimir powiedział, iż możemy doprowadzić do pojedynku w każdym niemal momencie. Wiem jednak, że na początku przyszłego roku prawdopodobnie skrzyżuje rękawice z Aleksandrem Powietkinem, dlatego poczekam aż najpierw się z nim rozprawi. Później możemy wyjść na ring tak szybko, jak to tylko możliwe, nawet w maju albo czerwcu. Zresztą czym szybciej, tym dla mnie nawet lepiej, bo obecnie znajduję się w wybornej formie - przekonuje wieżowiec z Manchesteru.

- Zapamiętajcie moje słowa, pojadę do Niemiec i pobiję Władimira. Nie chcę tego robić u siebie w Anglii czy Irlandii, nie chcę również w USA. Zamierzam tego dokonać na jego terenie w Niemczech, najlepiej w Hamburgu bądź Berlinie. Pasuje mi rola niedocenianego zawodnika. Wygrana na punkty nie wchodzi w grę, to będzie nokaut - zapewnia Fury.

- Nie chcę po Johnsonie spotykać na swojej drodze już żadnych idiotów. Chodzi mi tylko o Władimira i tylko na nim mi zależy. Na Witaliju już mniej, bo to stary facet. On zresztą moim zdaniem w grudniu zakończy karierę - zakończył Tyson.

Dowiedz się więcej na temat: Tyson Fury | Władimir Kliczko | Witalij Kliczko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama