Reklama

Reklama

Deontay Wilder: Fury jest nudny w ringu

- Fury jest nudny w ringu i potrafi tylko fajnie gadać - uważa Deontay Wilder (40-0-1, 39 KO). On chce rewanżu za zeszłoroczny remis, lecz póki co mistrz świata wagi ciężkiej w dziewiątej obronie pasa WBC wystąpi 18 maja w Barclays Center na Brooklynie. W rolę pretendenta wcieli się prawdopodobnie Dominic Breazeale (20-1, 18 KO).

Wilder i Breazeale mają swoją przeszłość. Dwa lata temu obaj wystąpili podczas gali w Birmingham i wygrali swoje walki w piątych rundach. Deontay zastopował Geralda Washingtona, natomiast Dominic naszego Izu Ugonoha. Kilkadziesiąt minut później starli się między sobą w holu hotelowym. Podobno ekipa mistrza miała zaatakować Breazeale'a, a jego brat miał nawet uderzyć kolegę po fachu na oczach żony i dzieci. Od tego czasu pomiędzy panami dochodzi do regularnych utarczek słownych w wywiadach czy na stronach społecznościowych.

- Są spore szanse na to, że spotkam się właśnie z nim. W sumie chciałbym tego pojedynku, bo muszę załatwić sprawę z obowiązkową obroną, by móc potem mierzyć się z najlepszymi. Między nami jest zła krew i nie mogę się już doczekać, by zetrzeć go z tej ziemi. On sam sprawił, że to będzie przerażająca walka - straszy "Brązowy Bombardier". Potem zabrał się za Anglika.

- Fury to nudny pięściarz, który jest dobry w gadce. On nie porwie amerykańskich kibiców. Sporo mówił o naszej drugiej walce, po czym poszedł zupełnie inną drogą. Ludzie tego nie lubią. W Ameryce nikogo nie obchodzi moralne zwycięstwo. Ja nie potrzebuję rewanżu z Furym, bo ja go już znokautowałem - dodał Wilder, odnosząc się do sytuacji z dwunastej rundy. Mistrz posłał wtedy Anglika na deski. Ten powstał na dziewięć i dokończył pojedynek, ale potem Amerykanin przekonywał, iż było to wyjątkowo długie liczenie i Fury powinien wtedy zostać wyliczony do dziesięciu.

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Deontay Wilder | Tyson Fury

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje