Reklama

Reklama

Crawford pokonał Khana przed czasem

Amerykanin Terence Crawford (35-0, 26 KO) pokonał przed czasem Brytyjczyka Amira Khana (33-5, 20 KO) i obronił tytuł bokserskiego mistrza świata wagi półśredniej federacji WBO.

Starcie odbyło się w Nowym Jorku w słynnym Madison Square Garden.

Reklama

Khan zaczął dobrze i przez dwie minuty ustawiał rywala lewym prostym. Jeden malutki błąd i omal walka się nie skończyła. Crawford przepuścił jego lewy i po odchyleniu błyskawicznie skontrował swoim prawym. Anglik "zatańczył", champion poprawił krótkim lewym sierpem, posyłając challengera na deski.

Po liczeniu do ośmiu Amerykanin znów zranił Khana prawą ręką, lecz wtedy z pomocą przyszedł dźwięk gongu na przerwę. Po niej Anglik boksował przede wszystkim ostrożnie dla siebie, zaś Crawford polował niepotrzebnie na jeden nokautujący cios. W trzeciej rundzie zmienił pozycję na mańkuta, próbując wytrącić przeciwnikowi plan taktyczny i pomysł na walkę.

Dużo działo się w czwartej odsłonie. Trafiali obaj. Khan nawet częściej, ale to ciosy Crawforda robiły większe wrażenie. W dodatku Anglik szepnął w przerwie w narożniku swoim trenerom, że zranił rękę.

W piątym starciu mistrz znów ustawił się na mańkuta i wciągał Khana na kontrę lewym sierpem.

Pod koniec pierwszej minuty w wymianie w półdystansie Crawford uderzył poniżej pasa. Uderzenie było przypadkowe. Khan na pewno poczuł ten cios, ale też chciał chyba wykorzystać ten moment, by zejść z ringu. Trener Virgil Hunter spytał swojego podopiecznego, czy chce przerwać walkę, Khan skinął głową i pojedynek został zastopowany. Wydawało się, że potyczka może zostać uznana za nieodbytą, ale ostatecznie ogłoszono wygraną Crawforda przez TKO.

- Ja jestem dobry, ale teraz wiem już dlaczego to Crawford jest numerem jeden na świecie. To wielki mistrz - przyznał po wszystkim poskromiony Anglik.

Dowiedz się więcej na temat: Terence Crawford | Amir Khan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje