Reklama

Reklama

​Trudna, zawodna miłość

Niełatwe czasy nastały dla kibiców włoskich klubów w europejskich pucharach - śpieszmy się zaciskać palce za przedstawicieli Półwyspu Apenińskiego, bowiem szybko odpadają z walki o prestiżowe trofea. Z drugiej strony nic w tym dziwnego, skoro forma ekip z czołówki Serie A wyjątkowo faluje.

Weźmy tylko hit ostatniej kolejki na San Siro - wydawało się, że opromieniony remisem, naładowany ważnym 1-1 na Old Trafford zespół Milanu jest faworytem starcia z Napoli, które niedawno odpadło z Ligi Europy, a tymczasem to drużyna Gennaro Gattuso triumfowała 1-0. Z drugiej strony neapolitańczycy dopiero co pożegnali się z Europą, żegnali się już z trenerem Gattuso, a jednak wygrali ważny mecz i mają tylko dwa punkty straty do strefy Champions League. A zaległy mecz z Juventusem.

Lider bez pucharów

Dzięki temu Inter ma już 9 punktów przewagi nad wiceliderem i chyba nikt już nie wierzy, że ktoś może odebrać mistrzostwo ekipie Antonio Contego. Jaki jest więc problem? Interu już od kilku miesięcy nie ma w europejskich pucharach. Nawet w Lidze Europy.

Reklama

Podobnie jak trzeciego w tabeli Juventusu, który ma tylko punkcik mniej od Milanu i wspomniany zaległy mecz z Napoli. Ale co tam liga - Stara Dama miała przede wszystkim chrapkę na Champions League, a tymczasem w Turynie trwa rozliczanie drużyny i trenera Andrei Pirlo za przegrany dwumecz z Porto. To dramat dla Juve!

Dramatyczna jest też sytuacja Lazio, które przegrało w katastrofalnym stylu pierwszy mecz z Bayernem Monachium i w zasadzie już pożegnało się z Europą. Nikt nie wierzy, że w środę drużyna Simone Inzaghiego mogłaby odrobić stratę 1-4 z obrońcą tytułu. W dodatku mimo wygranej 3-2 z Crotone ekipa z Rzymu jest 7. w tabeli i to na długo może być dla niej ostatni mecz w Lidze Mistrzów.

Roma na otarcie łez?

Na dobrą sprawę więc tylko trzy drużyny mają realną szansę na pozostanie w europejskich rozgrywkach. No właśnie jak realną? Atalanta ma przecież do odrobienia stratę jednego gola, po tym jak przegrała 0-1 u siebie z... Realem Madryt. Teraz leci na teren 13-krotnego zdobywcy klubowego Pucharu Europy i czeka ją potwornie trudne zadanie. Faworytem nie będzie.

Milan, o którym było na początku, traci kolejne w tym roku punkty w Serie A i przewagę w tabeli nad goniącymi, ale wywiózł bardzo korzystny wynik z Anglii w starciu z Manchesterem United. Czy u siebie na San Siro, w mocniejszym składzie niż z Napoli, jest w stanie utrzymać korzystny wynik z "Czerwonymi Diabłami"? Ależ to będzie bój w czwartkowy wieczór, ale nadal wszystko jest otwarte!

I wreszcie Roma - ta z kolei ma superkomfortową sytuację przed wyprawą do Kijowa, gdzie zagra z Szachtarem Donieck po 3-0 u siebie na Olimpico. To jedyna drużyna, która chyba może spokojnie szykować się do kolejnej rundy pucharów. Jak więc jednak wytłumaczyć wpadkę w Serie A, gdzie Giallorossi przegrali z Parmą 0-2? Punkty stracone w niedzielę mogą sporo kosztować rzymian w kontekście walki o Ligę Mistrzów na następny sezon.

I weź tu miej cierpliwość i zrozum na czym polega ten rozdźwięk! Kto prezentuje się ciut lepiej w lidze, zawodzi w pucharach. Kto dobrze wypadł w Europie, traci punkty na krajowym podwórku. To nie świadczy dobrze o zespołach z Włoch i niestety nie wróży za dobrze na kolejne tygodnie walki na europejskich arenach. Pozostaje więc wierzyć w przełamanie którejś z pozostających w walce drużyn. I pewniaka, Romę.

Marcin Lepa, Polsat Sport



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje