Reklama

Reklama

Dziennik Barcy i Realu

Odpowiedź Guardioli, która wywołała owację na stojąco piłkarzy Barcelony

Rywalizacja pomiędzy Josepem Guardiolą a Jose Mourinhem zaogniła się w 2010 roku, kiedy Portugalczyk został trenerem Realu Madryt. Agresorem był Mourinho, ale to Guardiola zdobył od tego czasu więcej tytułów.

To jeden z wątków książki Martiego Perarnau "Pep Confidential: The Inside Story of Pep Guardiola's First Season at Bayern Munich".

Reklama

Dwaj najbardziej utytułowani trenerzy obecnej ery spotkali się ponownie w połowie zeszłego roku, kiedy Bayern Monachium po rzutach karnych pokonał Chelsea Londyn w Superpucharze Europy.

Oczywiście nie mogło zabraknąć uszczypliwości. "Zawsze, kiedy gram przeciwko Pepowi, moja drużyna kończy mecz w dziesiątkę. To musi być jakiś przepis UEFA" - powiedział po porażce Mourinho. Zapomniał tylko dodać, że atak Ramiresa na Maria Goetzego zerwał więzadła w kostce niemieckiego piłkarza.

Brazylijczyk zobaczył za swoje zagranie drugą żółtą kartkę, ale, prawdę powiedziawszy, parę innych fauli kwalifikowało się nawet na bezpośrednią czerwoną.

Guardiolę w obronę wzięli szefowie Bayernu - Uli Hoeness i Karl-Heinz Rummenigge. "Komentarze Mourinha są całkowicie nietrafione, ale być może oglądał on inne spotkanie" - powiedzieli.

Dla hiszpańskiego trenera to była niecodzienna sytuacja. Gdy pracował w Barcelonie, nie spotykał się z takim poparciem ze strony przełożonych. W "Dumie Katalonii" Guardiola musiał samotnie odpowiadać na poważne ataki zarówno na drużynę, jak i na całą instytucję klubu.

W kwietniu 2011 roku Barcelonę i Real czekała seria czterech meczów w ciągu 18 dni.

Po finale Pucharu Króla, kiedy gol Cristiana Ronalda w dogrywce dał zwycięstwo "Królewskim", Guardiola pogratulował rywalowi, dodając jednak, że jego drużyna też była blisko wygranej. Sędzia słusznie nie uznał bowiem gola Pedra, strzelonego ze spalonego. "Sędzia liniowy, który podjął tę decyzję na podstawie dwucentymetrowego spalonego, musiał miał bardzo dobry widok" - powiedział później opiekun Barcelony.

Na kontrę nie musiał długo czekać. 26 kwietnia piłkarze "Dumy Katalonii" jedli w hotelu posiłek, kiedy konferencję prasową przed starciem w Lidze Mistrzów miał Mourinho. Pep nie zwracał uwagi na telewizyjną transmisję z niej, dopóki jeden z jego asystentów nie zasugerował, aby się odwrócił i posłuchał.

"Zaczęliśmy nowy cykl. Do tej pory była bardzo mała grupa trenerów, którzy nie rozmawiali o sędziach, i bardzo duża, do której i ja się zaliczam, która krytykowała sędziów. Teraz, po komentarzach Pepa, zaczęliśmy nową erę z trzecią grupą, do której należy tylko jedna osoba, człowieka krytykującego sędziego, mimo że ten podejmował dobre decyzje. To dla mnie coś nowego" - mówił Portugalczyk.

Słowa Mourinha słyszeli też podopieczni Guardioli, którzy byli na nie wściekli, a jeszcze bardziej na szyderczy ton wypowiedzi.

Kilka miesięcy wcześniej Guardiola zdradził najbliższym przyjaciołom: "Znam Mourinha zbyt dobrze i wiem, że będzie chciał sprowokować moją reakcję, ale to mu się nie uda. Nie zamierzam reagować. Nie zamierzam odpowiadać. Dopiero jak nadejdzie odpowiednia chwila".

I ta chwila nadeszła podczas wieczornej konferencji na Santiago Bernabeu. Pep odpowiedział i zrobił to z bezprecedensową furią.

"Pan Mourinho pozwolił sobie na luksus nazywania mnie Pepem, więc ja będę mówił o nim Jose. Jutro o 20.45 staniemy naprzeciwko siebie na murawie. On wygrał bitwę poza boiskiem. Pokonywał mnie w takich sytuacjach przez cały sezon i tak będzie dalej. Jeśli chce zdobyć swój własny Puchar Europy poza boiskiem, niech go weźmie do domu i się nim cieszy. W tym pokoju (biuro prasowe Realu - przyp. red.) Mourinho jest p... szefem" - mówił Guardiola.

"On wie wszystko o takich sytuacjach i na tym polu nie chcę z nim konkurować. Chciałbym tylko mu przypomnieć, że pracowałem z nim cztery lata w Barcelonie (Mourinho był asystentem w tym klubie). On mnie zna i ja go znam. Jeżeli on woli cenić poglądy znajomych dziennikarzy, którzy biorą swoje informacje od Florentina Pereza, więcej niż relację, którą mieliśmy przez cztery lata, to jego wybór.

Pogratulowałem Realowi zdobycia Pucharu Króla. Spalony to była kwestia centymetrów. Sędzia był w tej sytuacji sprytny i na linii piłki. Staram się uczyć od Josego na boisku, kiedy gramy przeciwko sobie albo, kiedy oglądam mecze jego zespołu w telewizji, ale wolałbym jak najmniej uczyć się od niego poza boiskiem" - powiedział Guardiola.

Odpowiedź Pepa jeszcze zaogniła i tak napiętą sytuację. Kiedy jednak przyjechał po konferencji do hotelu, piłkarze Barcelony czekali na niego i dostał owację na stojąco. Byli zadowoleni z odpowiedzi Pepa, na którą czekali od dawna.

Sukcesy obu trenerów od połowy 2010 roku, kiedy Mourinho usiadł za sterami Realu:

Pep Guardiola: Superpuchar Hiszpanii 2010, 2011, mistrzostwo Hiszpanii 2011, Liga Mistrzów 2011, Superpuchar Europy 2011, klubowe mistrzostwo świata 2011, Puchar Króla 2012 (Barcelona), Superpuchar Europy 2013, klubowe mistrzostwo świata 2013, mistrzostwo Niemiec 2014, Puchar Niemiec 2014;

Jose Mourinho: Puchar Hiszpanii 2011, mistrzostwo Hiszpanii 2012, Superpuchar Hiszpanii 2012

Dowiedz się więcej na temat: Pep Guardiola | FC Barcelona | Jose Mourinho | Real Madryt