Reklama

Reklama

Liga Europy. Dariusz Żuraw: Nie jesteśmy faworytem, ale Apollon jest do pokonania

Po wyeliminowaniu łotewskiej Valmiery i szwedzkiego Hammarby, piłkarze Lecha w trzeciej rundzie kwalifikacyjnej Ligi Europy zmierzą się w środę w Nikozji z Apollonem Limassol. Trener Dariusz Żuraw uważa, że jego zespół nie jest faworytem tego meczu.

Apollon Limassol to obecnie lider ligi cypryjskiej, w tym sezonie wygrał trzy spotkania i jedno zremisował. We wcześniejszych rundach kwalifikacyjnych Ligi Europy pokonał u siebie gruzińskie Saburtalo Tbilisi 5-1, a przed tygodniem OFI Kreta 1-0 na wyjeździe. Zdaniem Żurawia, przeciwnik wydaje się być wyżej notowany.

Reklama

"Może nie jedziemy w roli faworyta, ale szanse są równe. Uważam, że jesteśmy w stanie przejść do następnej rundy. Wiemy, że zagramy na dobrze przygotowanym boisku, a my takiego potrzebujemy, żeby zagrać dobry mecz" - powiedział szkoleniowiec wicemistrza Polski na konferencji prasowej.

Jak dodał, największymi atutami cypryjskiej drużyny jest ogromne doświadczenie. "To zespół złożony z wielu zagranicznych, ale bardzo doświadczonych zawodników. Musimy zagrać mocno skoncentrowani, zarówno w defensywie oraz w ofensywie i z zimną krwią wykorzystywać każdą szansę, bo tych okazji może nie być zbyt wiele" - przyznał.

Opiekun "Kolejorza" nie ukrywa, że ostatnie dni dla zespołu są niezwykle intensywne. W niedzielę wieczorem piłkarze rozgrywali derbowy pojedynek z Wartą, a już muszą myśleć o podróży i kolejnym meczu.

"Brakuje czasu, bo bardzo dużo się dzieje. Cała grupa ludzi pracuje nad tym, żeby w tych trudnych koronawirusowych czasach wszystko było dopięte na ostatni guzik. Staramy się jak najmniej obciążać zawodników, by mogli odpocząć i żeby byli w pełnej dyspozycji na najbliższy mecz. Zmęczenie się jednak nakłada z każdym kolejnym spotkaniem, ale Liga Europy to dla nas świetna przygoda i postaramy się 'pociągnąć' ją jak najdłużej" - zapewniał Żuraw.

Na Cypr poznaniacy udadzą się już w poniedziałek, dwa dni przed spotkaniem. Trener Lecha przyznał, że kilkanaście godzin dłuższy pobyt na miejscu może pomóc w aklimatyzacji.

"Mieliśmy możliwość lotu we wtorek, ale podróż samolotem trwa cztery godziny, do tego dojazd na miejsce dodatkową godzinę. Musielibyśmy zbierać się bardzo wcześnie rano, żeby dotrzeć na Cypr około południa, tak by jeszcze trochę odpocząć i przeprowadzić rozruch. Dlatego doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie zapakować się już dziś i mieć ten kolejny dzień cały dla siebie. Przyda on się na aklimatyzację, bo zdajemy sobie sprawę, że na miejscu jest trochę inna pogoda i będziemy musieli zmierzyć się z upałami, które teraz panują na Cyprze" - tłumaczył Żuraw.

Szkoleniowiec wrócił jeszcze do niedzielnego meczu z Wartą. Jak przyznał, analizując na spokojnie statystyki motoryczne, to pod tym względem jego zespół wyglądał bardzo dobrze.

"Ja cieszę się, że wygraliśmy, bo mecze derbowe rządzą się innymi prawami. W tych trzech poprzednich spotkaniach ligowych styl był lepszy, ale nie było punktów. Wczoraj ten styl był może gorszy, ale mamy trzy punkty i to jest najważniejsze. Statystyki motoryczne mieliśmy imponujące, podobnie jak nasz rywal. Nie sądzę, żeby Warta zagrała taki mecz pod względem fizycznym w najbliższym czasie" - podsumował Żuraw.

Spotkanie trzeciej rundy eliminacyjnej Ligi Europy Apollon Limassol - Lech rozegrane zostanie w Nikozji w środę o godz. 18. Zwycięzca tego spotkania zmierzy się w czwartej rundzie LE z wygranym pary Royal Charleroi SC (Belgia) - FK Partizan Belgrad (Serbia).

Autor: Marcin Pawlicki

Liga Europy - terminarz 3. rundy kwalifikacji

Dowiedz się więcej na temat: Dariusz Żuraw | Lech Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje