Reklama

Reklama

Benjamin Didier-Urbaniak dla Interii: Naszym celem jest mistrzostwo Polski

- Powiem nieskromnie, że walczymy o złoty medal. Szkoda, że w ewentualnym półfinale nie będziemy mogli rozgrywać meczów we własnej hali. Tutaj panują chyba jakieś nadprzyrodzone siły - mówi w rozmowie z Interią Benjamin Didier-Urbaniak - skrzydłowy Legii Warszawa.

Koszykarze Legii Warszawa szykują się do walki w ćwierćfinale Energa Basket Ligi z Kingiem Szczecin. W czwartek, w stolicy dojdzie do pierwszego spotkania tych drużyn. Nie wiadomo, w jakim ostatecznie składzie przyjedzie do Warszawy zespół ze Szczecina. W ostatnim czasie kilku koszykarzy zmagało się z zakażeniem koronawirusem. Z tego powodu przełożony został mecz ostatniej kolejki fazy zasadniczej właśnie pomiędzy obiema ekipami.

W zaległym spotkaniu Legia rozgromiła na własnym parkiecie juniorów Kinga aż 137-43. Tym samym, za jednym razem ustanowiła aż dwa rekordy ekstraklasy. Wygrała największą w historii rozgrywek różnicą punktów, zdobyła też najwięcej punktów w regulaminowym czasie gry. Pierwszy z rekordów należał wcześniej do swoich poprzedników z CWKS Legii, którzy 3 lutego 1952 roku pokonali Spójnię Gdańsk 108-23. Drugi rekord dzierżyli Czarni Słupsk. 18 marca 2007 roku wygrali z Unią Tarnów 124-42.

Reklama

- Juniorzy Kinga odstawali od nas pod względem fizycznym. Trzeba im jednak oddać, że zostawili serce na parkiecie - mówi Interii Benjamin Didier- Urbaniak.

Skrzydłowy Legii był najskuteczniejszym zawodnikiem tego spotkania. Na swoim koncie zapisał aż 31 punktów.

Dzięki zwycięstwu Legia awansowała na drugie miejsce w tabeli. Klub ze stolicy był największą pozytywną niespodzianką fazy zasadniczej.

- Szczerze mówiąc, to nie spodziewaliśmy się, że po trzydziestu spotkaniach zajmiemy drugie miejsce i że będziemy się aż tak dobrze prezentować. Bardziej liczyliśmy po prostu na awans do fazy play-off. To drugie miejsce jest naprawdę świetnym wynikiem. Siła naszego zespołu wynika między innymi z tego, że trener Wojciech Kamiński dobrze zbilansował naszą drużynę. Potrafił nas doprowadzić do wysokiego i równego poziomu. Brawa należą się w ogóle całemu naszemu sztabowi. Wkładają dużo pracy, żeby wszystko wyglądało tak jak wygląda. Naszą mocną stroną jest to, że w każdym spotkaniu staramy się oddawać sporo rzutów - dodaje skrzydłowy Legii.

Pierwszy mecz ćwierćfinałowy pomiędzy Legią a Kingiem odbędzie się w hali Bemowie. Drugie spotkanie zaplanowano na sobotę. Potem rywalizacja przeniesie się do Szczecina. Ewentualne piąte spotkanie rozegrane zostanie w stolicy. Rywalizacja toczyć się będzie do trzech zwycięstw.

- King ma na pewno wielu zawodników na wysokim poziomie. Mogą rotować składem. Koszykarze tam występujący są bardzo doświadczeni, grali w przeszłości w naprawdę dobrych klubach. Na pewno, to jest dobra drużyna i nie będziemy mieć z nimi łatwo w walce o półfinał. Najgroźniejsi będą Paweł Kikowski, Maciej Lampe i Mateusz Zębski. Oni wiele dają tej drużynie. Trzeba zresztą powiedzieć, że w ogóle poziom całej ligi w tym sezonie jest wysoki - przekonuje 20-letni koszykarz.

W przypadku awansu do półfinału, Legia nie będzie mieć przewagi własnego parkietu. Zarząd ligi zdecydował, że półfinały i finał rozegrane zostaną w "bańce". Na razie nie wiadomo, w której hali.

- Szkoda, że w ewentualnym półfinale nie będziemy mogli rozgrywać spotkań na własnym parkiecie. W naszej hali są chyba jakieś nadprzyrodzone siły. Z piętnastu spotkań u siebie wygraliśmy trzynaście, tylko jeden przegraliśmy w regulaminowym czasie gry ze Śląskiem Wrocław i jeden po dogrywce z Zastalem Zielona Góra. Czekamy już na pierwsze czwartkowe spotkanie w ćwierćfinale. Atmosfera w drużynie jest znakomita. I to nie tylko na parkiecie. Ja osobiście bardzo dobrze czuję się w tym zespole. Wszyscy potrafią się ze sobą dogadać. Mamy ambitne cele na końcówkę sezonu. Powiem nieskromnie, że chcemy wywalczyć mistrzostwo Polski! - kończy Benjamon Didier-Urbaniak.

W najbliższy czwartek, władze Polskiej Ligi Koszykówki, podczas uroczystego spotkania z władzami jednego z miast, poinformują, gdzie odbędą się półfinały i wielki finał tegorocznego sezonu w Energa Basket Lidze - przekazał Interii prezes Polskiego Związku Koszykówki Radosław Piesiewicz. Tymczasem już dziś rozpoczynają się pierwsze ćwierćfinały.

Rywalizacja w półfinałach, do trzech zwycięstw, ruszy 14 kwietnia. Walka o złote medale rozpocznie się 28 kwietnia, jej zakończenie zaplanowano najpóźniej na 7 maja. Spotkania o brązowy medal zakończa się najpóźniej 2 maja.

Zbigniew Czyż

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL