Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (53 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (47 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (43 pkt.)
  • 4 .Piast Gliwice (38 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (38 pkt.)
  • 6 .Warta Poznań (36 pkt.)
  • 7 .Śląsk Wrocław (35 pkt.)
  • 8 .Zagłębie Lubin (35 pkt.)

Lech Poznań zwolnił Dariusza Żurawia za późno?

To bardzo częsta reakcja kibiców Lecha Poznań na wieść o zwolnieniu Dariusza Żurawia: "dlaczego tak późno?". Faktem jest, że trener Żuraw nie miał kontroli nad zespołem i wydarzeniami od dłuższego już czasu, ale moment zwolnienia nie ma aż tak dużego znaczenia.

Miałby, gdyby doszło do niego przed półfinałem Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, bo to wtedy zgasła realna szansa walki Lecha Poznań o europejskie puchary. Matematycznie Kolejorz nie stracił tej szansy nawet teraz, chociaż jest w tabeli Ekstraklasy dopiero dziesiąty i do lidera traci - bagatela - dwadzieścia dwa punkty.

Reklama

Dwadzieścia dwa! To pokazuje skalę degrengolady i zapaści poznańskiego Lecha w sezonie, w którym miał przecież liczyć się w walce o najwyższe cele. Na to wskazywała w każdym razie końcówka zeszłego sezonu i świetny start w pucharach. Sam pisałem, że trener Żuraw stworzył potwora, maszynę do wygrywania, bo Lech grał ofensywnie, odważnie i miał kadrę, której można mu pozazdrościć.

Kibice Kolejorza często narzekają na tę kadrę - bywa, że zasadnie, gdyż braki na skrzydłach są widoczne gołym okiem. Jednakże generalnie Lech dysponuje zespołem, którego wielu mu w Polsce zazdrości, co zresztą prawdopodobnie przyciągnęło do niego Macieja Skorżę, bardziej niż do Śląska Wrocław. Rozmawiałem z kilkoma trenerami ligowymi i wszyscy mówili, że kadra Lecha jest topowa w Polsce, a kilku jego zawodników stanowi marzenie wielu innych ekip i szkoleniowców (Ishak, Tiba, Satka), nie ma w tym ani grama przesady.

I ten zespół traci osiem punktów do miejsca pucharowego, które przecież było czymś w rodzaju absolutnego minimum do wykonania.

Lech Poznań poniósł gigantyczne straty

Może się okazać, że nowy trener dotknięciem różdżki skasuje i te straty do miejsca pucharowego, ale umówmy się - byłby to jeden z największych cudów i jedno z największych wydarzeń w całej historii Lecha, a może i Ekstraklasy. Nikt kto zajmuje się sportem nie może tego całkowicie wykluczyć, ale to jednak bardzo mało realne.

A skoro tak, to nowy trener Kolejorza i tak będzie musiał podaną mu talię kart potasować ponownie i na nowo rozdać. Tak, aby przy wykorzystaniu wszystkich asów i figur ułożyć z niej lepszą rękę niż tę, którą dysponował Dariusz Żuraw. To zadanie na nowy sezon. A skoro tak, to termin zwolnienia trenera Żurawia ma znaczenie jedynie uspokajające dla opinii społecznej. Merytorycznie nie jest aż tak istotne.

Są trenerzy, którzy lubią dokańczać po kimś sezon, aby zyskać więcej czasu na poznanie zespołu - tak działał chociażby sam Dariusz Żuraw. Owo udane dokończenie sezonu w 2019 roku sprawiło, że dostał możliwość pracy na stałe. To jednak trener Żuraw, ale Maciej Skorża to zupełnie inna kwestia.

Nie jest to trener, który musi się sprawdzać, testować, poznawać zespół i wdrażać się do pracy. Za Maciejem Skorżą idą metody dość zasadnicze, które i tak wymagać będą mocnego przecięcia tego, co działo się w Lechu do tej pory. Jego realna praca nad kształtowaniem drużyny zacznie się po sezonie.

Na co czekał Lech Poznań?

Nie zmienia to faktu, że wciąż zasadne jest pytanie, na co Lech właściwie czekał? Przecież drużyna staczała się od jesieni, a żadna z postawionych przez Dariusza Żurawia diagnoz się nie sprawdziła - ani o poprawie wynikającej z powrotu kontuzjowanych graczy, ani po przełomie po pierwszej wygranej, ani po poprawie stanu boisk. Nic, zupełnie nic.

Czy zatem czekanie na poprawę według tych diagnoz było stratą czasu?

Z punktu widzenia niezadowolonych kibiców - tak. Z punktu widzenia klubu jednak - nie. Kolejorz jest mocno dotknięty doświadczeniem sezonu 2018/2019, gdy prowadziło go trzech trenerów. Prezes Piotr Rutkowski w wyniku tego doświadczenia uznał, że kluczową sprawą w postępie zespołu jest utrzymanie ciągłości szkolenia i stabilizacji na ławce trenerskiej. Dlatego tak mocno obstawał przy zatrzymaniu Dariusza Żurawia, dawał mu szanse, nie zwalniał, czekał. Uciekały kolejki, punkty, a Lech czekał aż cierpliwość zostanie nagrodzona.

Nie została, ale nie dlatego, że Dariusz Żuraw dostał zbyt mało czasu, ale dlatego, że prawdopodobnie nie był dobrym wyborem na to stanowisko. A jeżeli nie był, wtedy cierpliwość nie tylko nie działała na korzyść Lecha, ale wręcz odwrotnie - pogłębiała problem. Nie cierpliwość i konsekwencja są bowiem tu kluczem, ale trafność wyboru i znajomość rzeczy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje