Reklama

Reklama

  • 1 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 3 .Legia Warszawa (3 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (1 pkt.)
  • 5 .Warta Poznań (1 pkt.)
  • 6 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 7 .Cracovia (1 pkt.)
  • 8 .Górnik Łęczna (1 pkt.)

Lech Poznań był bliski pozyskania tego gracza. Podpisał kontrakt gdzie indziej

Kiedy dwa lata temu Lech Poznań chciał pozyskać czeskiego piłkarza Patrizio Stronatiego, sprawa rozbiła się o ponad milion euro. Teraz piłkarz za 600 tys. euro wzmocnił węgierską Akademię Puskasa. Zniesmaczony Lech podziękował.

To była jedna z najbardziej elektryzujących historii transferowych w Lechu w ostatnich latach. Poznański klub próbował sprowadzić z Banika Ostrawa czeskiego obrońcę włoskiego pochodzenia Patrizio Stronatiego. Był jednym z tych zawodników wytypowanych przez Lecha do wzmocnienia drużyny po letniej czystce po sezonie. Odpowiadał ustalonemu wzorcowi - obcokrajowiec w wieku mniej niż 26 lat, oczywiście z odpowiednimi umiejętnościami, za to jeszcze bez osiągnięć i gry w dobrych klubach.

Lech Poznań go chciał. Porozumiał się i z Patrizio Stronatim, i z jego menedżerem Vaclavem Sverkosem (byłym znakomitym reprezentantem Czech z początku XXI wieku). Co więcej, porozumiał się też z... Banikiem Ostrawa na kwotę 800 tys. euro. Dlatego sprawa wyglądała na przesądzoną. Czeski klub zaczął jednak podbijać stawkę. Zażądał od Kolejorza sumy miliona euro.

Reklama

To zirytowało poznański klub, ale ostatecznie zgodził się na tę kwotę, którą płaci bardzo rzadko. Tu się zdecydował, gdyż bardzo mu zależało na Patrizio Stronatim. Wówczas jednak ostrawski klub podniósł stawkę do 1,2 mln euro. Wtedy zniesmaczony Kolejorz ostatecznie się wycofał. Wybrał Djordje Crnomarkovicia.

CZYTAJ TAKŻE: Trener Skorża twierdzi, że z tego Lecha da się wyciągnąć znacznie więcej

Dzisiaj Patrizio Stronati zmienił klub na węgierską Akademię Puskasa, która interesowała się Czechem już dwa lata temu i nawet włączała się do negocjacji. Wtedy jednak nic z tego nie wyszło. Teraz Węgrzy zapłacili 600 tys. euro. Banik Ostrawa już stawki nie podbijał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje