Reklama

Reklama

Lech Poznań wygrał, chociaż mu nie szło. To niezwykle ważne

Efektowne wygrane po 5-0 czy 4-0, jakie fundował nam Lech Poznań we wrześniu czy październiku robią wrażenie, ale do mistrzostwa Polski potrzebne są także takie wymęczone zwycięstwa jak 1-0 z Piastem Gliwice. Zwłaszcza w chwili, gdy zespół ma zadyszkę.

W taki właśnie sposób swoje tytuły mistrzowskie ostatnich lat zdobywała Legia Warszawa - nawet gdy jej nie szło, miała jakiś kryzys i kłopoty, a rywal ustawiał się do głębokiej, skomasowanej obrony, potrafiła tę jedną bramkę strzelić. Nie tylko Legia zresztą, podobne scenariusze okazywały się niezbędne do zdobycia tytułu także w wypadku innych zespołów, które zakładały potem koronę. 

Okazuje się bowiem, że walka o tytuł na długim dystansie jest dość żmudna, a kolekcjonowanie punktów musi mieć charakter trwały i systematyczny. To pozwala nie karmić kibiców gwałtownymi uniesieniami i formą, która trwa miesiąc, dwa, trzy, ale realnie włączyć się do walki o trofeum.

O Lechu Poznań na razie nie można jeszcze powiedzieć, że to potrafi, ale na pewno można stwierdzić, że nie umiał tego robić wcześniej. I drogo go to kosztowało. Rywal wystawiający takie zasieki jak Piast Gliwice, mocno okopany i bierny w meczu w połączeniu z lekkimi czy większymi kryzysami formy oznaczały zawsze kłopoty.

Lech Poznań nie wygrywa już tak efektownie

Reklama

Teraz, w listopadzie skończyły się efektowne mecze Kolejorza, w których zwłaszcza przy Bułgarskiej demolował przeciwników w iście imponującym stylu. 5-0 z Wisłą Kraków, 4-0 ze Śląskiem Wrocław, 4-1 z Wisłą Płock oraz styl gry poznaniaków sprawiły, że wielu okrzyknęło ich już najpoważniejszym kandydatem do mistrzostwa, zwłaszcza wobec wielkich problemów warszawskiej Legii. O tyle za wcześnie, iż nie wiadomo było jeszcze jak Lech zachowa się wtedy, gdy forma minie i zaczną się mecze trudne i żmudne.

Właśnie się zaczęły. Lech męczył się ze Stalą Mielec, Górnikiem Łęczna i Piastem Gliwice. Stracił nieco punktów, ale wreszcie w starciu z gliwiczanami udało mu się wygrać. Ledwo, ledwo i tylko 1-0, ale jednak. To bardzo istotna zmiana, świadcząca o tym, że poznaniacy potrafią wyjść z trzema punktami nawet z takiego starcia.

Może się okazać to w perspektywie ważniejsze niż rozbijanie Wisły czy Śląska, bowiem nie od dzisiaj wiadomo, że Kolejorz ma problem z zespołami unikającymi otwartej gry, broniące się całym zespołem. Trener Maciej Skorża sam narzekał, że wtedy jego piłkarze tracą wiele atutów. Jeżeli będą potrafili wygrać 1-0 mimo tego, będzie to otwarcie drogi do mistrzostwa.

Mecz z Piastem Gliwice zatem lechitom nie wyszedł, oglądało się go z trudem i można po nim stawiać Kolejorzowi wiele zarzutów. A jednak właśnie z tego meczu wynika bardzo ważny i optymistyczny wniosek. Brzmi on: Lech potrafi wygrywać mecze, w których idzie mu jak po grudzie. Nie ponosić w nim strat. Jeśli będzie to trwałe zjawisko, nagroda może okazać się wspaniała.

CZYTAJ TAKŻE: Lech Poznań z Legią Warszawa w pierwszej lidze? To możliwe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje