Reklama

Reklama

Liga Konferencji. Śląsk Wrocław nadal niepokonany! Faza grupowa znów bliżej

Śląsk Wrocław pokonał Hapoel Beer Szewa 2-1 w pierwszym meczu III rundy kwalifikacji Ligi Konferencji. Wszystkie bramki padły przed przerwą. Zwycięskie trafienie zaliczył znakomicie dysponowany tego lata Robert Pich, który w pięciu ostatnich potyczkach trafił do siatki rywali siedmiokrotnie.

Zobacz zapis relacji live z meczu Śląsk Wrocław - Hapoel Beer Szewa

Spotkanie rozpoczęło się od skandalu. Już w 3. minucie arbiter był zmuszony przerwać grę z powodu zadymienia boiska. To efekt odpalenia rac przez fanów Śląska. 

Piłkarze zeszli do szatni. Po blisko 10 minutach wrócili na murawę i rozpoczęli ponowną rozgrzewkę. Grę wznowiono dopiero w 21. minucie. 

Niewykluczone zatem, że nawet jeśli wrocławianie awansują do fazy grupowej Ligi Konferencji, domowe mecze będą musieli rozgrywać przy pustych trybunach. Tyczy się to oczywiście również ewentualnej potyczki w IV, czyli decydującej rundzie eliminacyjnej.

Reklama

Śląsk - Hapoel. Erik Exposito otwiera wynik spotkania

Gospodarze wykonali krok we właściwym kierunku jeszcze przed upływem dwóch kwadransów rywalizacji. Źle wybitą piłkę przed polem karnym Hapoelu przejął Erik Exposito i bez namysłu huknął nie do obrony pod poprzeczkę. Stojący między słupkami Ariel Harush nawet nie podjął próby interwencji.

Po upływie 45 minut nadal utrzymywało się prowadzenie Śląska. Mimo to dwie kolejne bramki padły jeszcze przed przerwą. Sędzia doliczył do podstawowego czasu aż 19 minut.  
     
Najpierw do kapitulacji został zmuszony golkiper wrocławian, Matusz Putnocky. Po centrze z rzutu rożnego pojedynek główkowy z Szymonem Lewkotem wygrał Mariano Bareiro i po chwili było 1-1. 

Śląsk - Hapoel. Robert Pich nie przestaje strzelać

Ale od czego w ekipie Śląska jest Robert Pich? Najpierw dał się sfaulować w "szesnastce" gości, a następnie sam wcielił się w rolę egzekutora rzutu karnego. Uderzył nie najlepiej, bo Harush miał już piłkę na ręce, ale ostatecznie futbolówka wpadła do siatki. 

Słowacki pomocnik kontynuuje tym samym swój strzelecki festiwal. W ostatnich pięciu potyczkach wpisał się na listę strzelców już siedem razy. Tylko w Lidze Konferencji ma na koncie pięć trafień.

Po zmianie stron izraelski zespół szybko znalazł się w opałach. Dwie minuty po wznowieniu gry piłka po strzale głową Petra Schwarza trafiła w słupek. 

Później z każdym upływającym kwadransem w poczynaniach obu zespołów coraz wyraźniej brakowało jakości. Goście bramce Śląska zagrozili tylko raz i to ze sporą dozą przypadku. Putnocky zachował jednak czujność i wyekspediował piłkę na korner.  

W odpowiedzi szczęścia próbował Szwarz, lecz po rykoszecie futbolówka minimalnie minęła słupek. 

Podopieczni Jacka Magiery zapewnili sobie być może bezcenną zaliczkę przed starciem rewanżowym. Dojdzie do niej za tydzień. Póki co, Śląsk - po pięciu występach w LK i dwóch na froncie Ekstraklasy - pozostaje w tym sezonie ekipą niepokonaną.   

Śląsk Wrocław - Hapoel Beer Szewa 2-1 (2-1)

Bramki: 1-0 Exposito (28.), 1-1 Bareiro (45+5.), 2-1 Pich (45+17. karny)

Żółte kartki: Tamas - Abaid, Ansah, Micha.

Sędzia: Pavel Orel (Czechy). Widzów: 11 609.

Śląsk Wrocław: Matus Putnocky - Szymon Lewkot, Wojciech Golla, Mark Tamas - Patryk Janasik, Krzysztof Mączyński, Rafał Makowski, Victor Garcia Marin - Robert Pich, Petr Schwarz (90+2. Bartłomiej Pawłowski) - Erik Exposito (81. Fabian Piasecki).

Hapoel Beer Szewa: Ariel Harusz - Iyad Abu Abaid, Miquel Vitor, Eytan Tibi, David Keltjens - Elton Acolatse (76. Itamar Szviro), Mariano Bareiro, Roei Gordana (60. Tomer Yosefi), Ramzi Safouri (60. David Dor Micha), Eugene Ansah (60. Davide Petrucci) - Sagiv Jehezkel (76. Rotem Hatuel).

Igrzyska olimpijskie w Tokio trwają w najlepsze - Sprawdź już teraz

Gdzie i kiedy oglądać Polaków w Tokio - Sprawdź teraz!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama