PGE GKS Bełchatów - Korona Kielce 2-2 w 36. kolejce Ekstraklasy

PGE GKS Bełchatów pierwszym spadkowiczem z Ekstraklasy! Drużyna Kamila Kieresia zremisowała z Koroną Kielce 2-2 na swoim stadionie i nie ma już nawet matematycznych szans na utrzymanie. Wtorkowy mecz miał niesamowity przebieg, a Bełchatów zwycięstwo stracił w ostatnich sekundach.

Ekstraklasa: wyniki, tabele i strzelcy - kliknij tutaj!

Reklama

PGE GKS Bełchatów do meczu z Koroną przystępował po sześciu meczach bez zwycięstwa u siebie. Gospodarze mieli na gardle nóż, bo porażka w meczu z kieleckim zespołem oznaczałaby dla ekipy z Bełchatowa pewny spadek z Ekstraklasy.

Nic dziwnego zatem, że piłkarze Kamila Kieresia od początku meczu ruszyli do ataku. Pierwszą dogodną sytuację stworzyli sobie w 8. minucie, ale piłkę po strzale Arkadiusza Piecha na rzut rożny sparował Vytautas Czerniauskas.

Gospodarzom animuszu starczyło na kwadrans, a potem inicjatywę przejęła Korona. Najpierw, w 18. minucie bliski zdobycia bramki był Luis Carlos, a trzy minuty później niezdecydowanie Adama Mójty wykorzystał Jacek Kiełb i potężnym strzałem przy słupku pokonał Emilijusa Zubasa.

Bełchatów był bliski wyrównania raptem kilkadziesiąt sekund po straconej bramce, ale doskonałego dośrodkowania Michała Maka nie potrafił wykończyć Kamil Wacławczyk. W 36. minucie ładnie zza pola karnego Korony przymierzył Kamil Poźniak, ale efektowną paradą popisał się Czerniauskas.

W końcówce pierwszej połowy blisko podwyższenia prowadzenia byli goście. Z rzutu wolnego dośrodkował Paweł Golański, a głową uderzył Piotr Malarczyk. Tym razem na posterunku był jednak Zubas.

Piłkarze Bełchatowa na drugą połowę wyszli nabuzowani i natychmiast rzucili się do odrabiania strat. W 48. minucie doszło do sporego zamieszania w polu karnym Korony, a najlepiej odnalazł się w nim Wacławczyk, który głową skierował piłkę do siatki obok rozpaczliwie interweniującego bramkarza Korony.

Ten gol był dla gospodarzy jak podmuch wiatru w żagle. Minęło kilka minut, a prawdziwą petardę odpalił Mak. Tym razem jednak piłka poszybowała nad poprzeczką bramki Czerniauskasa. W odpowiedzi głową uderzył Przemysław Trytko, ale napastnik Korony strzelił niecelnie.

Trener Bełchatowa Kamil Kiereś przy linii bocznej rwał sobie włosy z głowy, wiedział bowiem, że tylko zwycięstwo da jego zespołowi szansę na utrzymanie. Na boisku robiło się coraz bardziej nerwowo, a pętla na szyi bełchatowian z każdą minutą zaciskała się coraz mocniej.

Wydawało się, że gol dla gospodarzy padnie w 70. minucie. Znowu ładnie dośrodkował aktywny Mak, Baranowski był tuż przed bramką, ale piłkę po jego strzale zatrzymał tuż przed linią bramkową Czerniauskas.

Ostatnie minuty wtorkowego meczu to już rozpaczliwe próby zdobycia bramki ze strony Bełchatowa. Gospodarze walili głową w mur kielczan, aż wreszcie w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry po dośrodkowaniu z prawej strony gola zdobył Baranowski! Dla gospodarzy ta bramka oznaczała przedłużenie nadziei na utrzymanie w Ekstraklasie.

Minęło jednak kilkadziesiąt sekund, kibice Bełchatowa nie zdążyli jeszcze otrzeć łez radości, a nokautujący cios wyprowadziła Korona! Lewą stroną pomknął Siergiej Pyłypczuk. Zacentrował do Oliviera Kapo, a Francuz strzałem głową pokonał Zubasa i wyrównał stan meczu.

Po spotkaniu piłkarze Bełchatowa ukryli twarze w dłoniach, a trener Kamil Kiereś nie mógł uwierzyć w to, co się stało. Wściekły szkoleniowiec kopał tylko zrezygnowany bandy reklamowe obok ławki rezerwowych.

- Gdy Kapo wyrównał na 2-2 pomyślałem, że chociaż dom spłonął, to przynajmniej udało nam się ocalić meble - obrazowo porównał sytuację trener Korony Ryszard Tarasiewicz.

Bełchatów po roku w Ekstraklasie spada do 1. ligi.

Autor: Bartosz Barnaś

PGE GKS Bełchatów - Korona Kielce 2-2 (0-1)

Bramki: 0-1 Jacek Kiełb (21.), 1-1 Kamil Wacławczyk (48.), 2-1 Paweł Baranowski (90.), 2-2 Olivier Kapo (90+2.).

PGE GKS Bełchatów: Emilijus Zubas - Piotr Witasik (83. Sebastian Olszar), Paweł Baranowski, Marcin Flis, Adam Mójta - Łukasz Wroński (64. Andreja Prokic), Patryk Rachwał, Kamil Poźniak, Kamil Wacławczyk (79. Paweł Komołow), Michał Mak - Arkadiusz Piech.

Korona Kielce: Vytautas Cerniauskas - Lukas Klemenz, Piotr Malarczyk, Paweł Golański, Leandro  - Jacek Kiełb (89. Marcin Cebula), Aleksandrs Fertovs, Vlastimir Jovanovic, Luis Carlos (75. Serhij Pyłypczuk) - Przemysław Trytko (79. Rafael Porcellis), Olivier Kapo. 

Żółte kartki - PGE GKS Bełchatów: Kamil Poźniak, Łukasz Wroński, Maciej Małkowski. Korona Kielce: Vlastimir Jovanovic.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). 

Widzów 2627.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje