Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (39 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 6 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (26 pkt.)
  • 8 .Lech Poznań (25 pkt.)

Lech Poznań w potężnym kryzysie. Porażka 0-1 z Wisłą Płock

O takich meczach mówi się, że są typowe "pod odkurzanie mieszkania", bo nie wymagają wiele uwagi. I tak niewiele się dzieje. W strasznej kopaninie, jaką urządzili w Płocku gracze Wisły i Lecha Poznań jeden gol dał wygraną gospodarzom. Kryzys Lecha jest już potężny.

Lech Poznań pozostaje w kryzysie od grudnia zeszłego roku, chociaż akurat mecz z Wisłą Płock przypominał, że kłopoty zespołu zaczynały się znacznie wcześniej. To właśnie pierwszy mecz tych ekip został przecież przez poznaniaków koncertowo zawalony i skończyło się remisem 2-2. Teraz w Płocku poznaniacy walczyli o pierwszą wygraną od 6 grudnia i meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Mniej więcej wtedy po raz ostatni ligowy mecz przegrała Wisła Płock.

Walczyli na dobrej murawie i - w porównaniu z zimnem w czwartkowym starciu Pucharu Polski z Radomiakiem Radom - w niedużym mrozie. 

Lech osłabiony czy słaby?

Reklama

Walczyli osłabieni, bowiem do kontuzjowanych także w meczu z Radomiakiem piłkarzy Lecha takich jak Thomas Rogne, Lubomir Satka czy Mikael Ishak doszedł jeszcze Bartosz Salamon, a Lechowi nie udało się zatwierdzić do gry Arona Johannssona - nie dostał odpowiednich dokumentów ze Szwecji. Podstawowa kadra Kolejorza byłą zatem poszczerbiona, a na ławce zasiedli niemal sami młodzieżowcy, z włączonym do pierwszego zespołu w ostatniej chwili Patrykiem Walisiem i debiutującym w tym koszmarnym meczu Krystianem Palaczem.

Można tego wszystkiego używać jako pewnego usprawiedliwienia poziomu, jaki zobaczyliśmy w meczu w Płocku, ale nie zmieni to faktu, że starcie Wisły z Lechem okropnie nużyło. Działo się niewiele, a jedyne ciekawe akcje pierwszej połowy pojawiły się w ostatnich jej minutach. Ta akcja była groźniejsza, wtedy to Mickey van der Hart złapał piłkę po strzale Patryka Tuszyńskiego z czystej pozycji. 

Wisła Płock - Lech. Pozwolenie na faule

Na fatalny poziom meczu wpłynął też sędzia Zbigniew Dobrynin, który nie miał nic przeciwko bardzo ostrej grze. Alan Uryga i Jakub Rzeźniczak urządzili więc na murawie pokaz zapasów i wjazdów w nogi rywali, gra była co chwilę przerywana gwizdkiem, ale z rzadka żółtymi kartkami.

Lech wyglądał bardzo źle, niczego nie konstruował, nie miał pomysłu na ten mecz i akcje. Nie strzelał, nie stwarzał zagrożenia. Wisła Płock nie była wiele lepsza w tej kopaninie, ale jeżeli ktoś tu tworzył jakieś akcje podbramkowe, to raczej ona. Mickey van der Hart, choć często nerwowy w bramce Lecha, znów udanie bronił w sytuacji sam na sam z Patrykiem Tuszyńskim.

Jeśli Lech okazje miał, to marnował je karygodnie - weźmy tę w 56. minucie, gdy poznaniacy ruszyli z atakiem i Filip Szymczak przepchał się (dosłownie) pod pole karne. Dobrze dograł do Jakuba Kamińskiego, a ten uderzył nieczysto. Podłamany pochylił się po tym fatalnym strzale i rozważał, co też dzieje się z "Kolejorzem" w ostatnich tygodniach? Gdy jednak trener Dariusz Żuraw zarządził zejście z boiska Daniego Ramireza i Jana Sykory, ten pierwszy wyraźnie okazywał swą złość.

Poznaniacy snuli się po boisku, jakby czekali na wyrok. I on zapadł. Kwadrans przed końcem na boisko w płockim zespole wszedł Luka Susnjara i od razu wbił gola po akcji, w której miał też... asystę. Akcję zainicjował Patryk Tuszyński, a słowacki rezerwowy nieporadnie, bo nieporadnie, ale bramkę zdobył i dobił bardzo słabego Lecha.

To był bowiem cios ostateczny. Dzisiaj na Kolejorza tyle wystarcza, by odebrać mu wszystkie punkty i ochotę do gry oraz perspektywy na przyszłość. Przejście z trudem Radomiaka Radom w meczu Pucharu Polski miało dać lechitom kopa. Nie dało.

Wisła Płock - Lech Poznań 1-0 (0-0)

Bramki: 1-0 Susnjara (74.)

Wisła: Kamiński - Zbozień, Rzeźniczak Ż, Uryga, Garcia - Lesniak, Lagator - Szwoch, Rasak (71. Susnjara), Kocyła (82. Lewandowski) - Tuszyński (82. Gjertsen)

Lech: van der Hart - Czerwiński, Dejewski, Milić Ż, Puchacz Ż - Sykora (57. Skóraś), Karlström (79. Palacz), Tiba, Ramirez (57. Marchwiński), Kamiński (79. Kwekweskiri) - Szymczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje