Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (32 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (29 pkt.)
  • 4 .Radomiak (28 pkt.)
  • 5 .Raków Częstochowa (26 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Piast Gliwice (21 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (21 pkt.)

Jak Lech może zmieścić dwie gwiazdy w składzie? Ból głowy trenera

Trener Lecha Maciej Skorża próbuje zmieścić na boisku Joao Amarala i Daniego Ramireza, ale pierwsza połowa spotkania z Piastem Gliwice pokazała, że niekoniecznie musi to być optymalne rozwiązanie. Gdy bowiem rywal broni się we własnym polu karnym, konieczne jest rozciąganie gry, a nie jej zagęszczanie w środkowej strefie.

Na pozycji ofensywnego środkowego pomocnika Lech ma nadmiar bogactwa, którego może mu pozazdrościć każdy ligowy rywal. Jest bowiem Joao Amaral (7 goli i 5 asyst w tym sezonie), jest Dani Ramirez (1 gol, 5 asyst), a jeśli trzeba, to przesunięty może zostać Pedro Tiba (ostatni raz zagrał tak w kwietniu). Grali tu już w swoich karierach także Nika Kwekweskiri i Radosław Murawski oraz oczywiście młodzieżowiec Filip Marchwiński. Na skrzydłach takiego bogactwa nie ma, nic więc dziwnego, że trener Maciej Skorża czasami stara się zmieść na boisku jednocześnie i Amarala, i Ramireza. Z różnym skutkiem.

Reklama

Z Lecha Poznań odszedł Dariusz Żuraw, wrócił Joao Amaral. W świetnej formie!

Joao Amaral trafił do Lecha latem 2018 roku - został wykupiony z Benfiki Lizbona, mając za sobą niezłe występy w Vitorii Setubal. Dopóki trenerem był Ivan Djurdjević, a po nim Adam Nawałka, spełniał ważną rolę w zespole, strzelał gole, notował asysty. Z Dariuszem Żurawiem niespecjalnie mu już było po drodze, częściej był już wypychany na skrzydła, a za napastnikiem grał zwykle Darko Jevtić. na początku stycznia 2020 roku Amaral został wypożyczony do FC Pacos de Ferreira, a ponieważ latem tego roku - już podczas pandemii - trenerem w Poznaniu nadał był Żuraw, wypożyczenie przedłużono na kolejny sezon. Zaraz po Amaralu z Lecha odszedł też jednak Jevtić, a na pozycję numer dziesięć ściągnięto Daniego Ramireza, który zresztą zanotował bardzo udany pierwszy rok w "Kolejorzu". W tym roku było już znacznie gorzej - najpierw Hiszpana dopadł koronawirus, przez co zimą stracił dużą część przygotowań do rundy wiosennej, a później nie grał już tak dobrze jak wcześniej. Wydawało się jednak, że latem to on wywalczy rolę podstawowej "dziesiątki", a tymczasem zwycięsko z tej potyczki wyszedł Amaral. Portugalczyk wrócił do Poznania, ale nie do drużyny Żurawia, a Macieja Skorży. I u nowego szkoleniowca stał się jednym z najlepszych graczy całej Ekstraklasy, a Lech chce przedłużył wygasający za siedem miesięcy kontrakt.

CZYTAJ TEŻ: Lech - Warta. Bilety na derby Poznania świetnie się sprzedają

Dani Ramirez generałem Lecha Poznań w Pucharze Polski

To Joao Amaral od początku sezonu grał w wyjściowym składzie, a Ramirez dostał tylko rolę zmiennika. Jedynie w Pucharze Polski Hiszpan był reżyserem gry zespołu i trzeba przyznać, że czynił to bardzo udanie - w meczach ze Skrą Częstochowa  i Unią Skierniewice zaliczył formalnie trzy asysty, ale miał udział przy wszystkich pięciu golach. Po tym pierwszym spotkaniu Maciej Skorża postanowił, niejako nagradzając Ramireza, zmieścić obu graczy w składzie. Potyczka ze Śląskiem Wrocław wypadła obiecująco - Lech wygrał 4-0, Amaral zdobył bramkę, Ramirez miał jedną asystę. W spotkaniu z Wisłą Płock, wygranym 4-1, od początku na dziesiątce zagrał Ramirez (asysta przy golu na 1-0), a w 66. minucie zastąpił go Amaral (asysta i gol po wejściu). Śląsk jednak nie cofał się we własne pole karne, starał się przejmować inicjatywę.


Piast się bronił, Lech Poznań długo cierpiał

Inaczej było już w starciu z Piastem Gliwice, który okopał się na swoim przedpolu, zagęścił środkową strefę, do której dodatkowo często zbiegał jeszcze Amaral. - Miał dublować pozycję numer dziesięć z Ramirezem, ale brakowało nam szerokości gry w ataku i nie kreowaliśmy sytuacji - mówił trener Skorża. Stąd pojawienie się po przerwie klasycznego skrzydłowego Adriela Ba Louy. Z boiska zszedł jednak nie Amaral, który później zdobył zwycięską bramkę, a Ramirez. Skorża po meczu potwierdził, że jego portugalski as lubi grać blisko Mikaela Ishaka, z którym się świetnie rozumie. - On to lubi, a drużynie przynosi ta współpraca efekty. Joao to tak dobry piłkarz, że oczekuję od niego, iż poradzi sobie w każdej strefie boiska, nawet jeśli w jakiejś fazie spotkania ma być skrzydłowym - przyznał Skorża. - Ma świetną motorykę i technikę, więc czuję lekki niedosyt jeśli chodzi o jego grę w pewnych fragmentach meczu. Tyle że Amaral jest głównym reżyserem tego zwycięstwa nad Piastem i mogę się tylko cieszyć, że wciąż trzyma formę i jest skuteczny. A przecież od pierwszego treningu minęło pięć miesięcy, a on jest głodny gry i widać po nim pozytywną energię - mówi trener Lecha.

Wszystkie skróty Ligi Mistrzów online w Interia Sport - ZOBACZ!

Trzy mecze w osiem dni: Lech Poznań będzie rotował!

To, że Amaral nie lubi grać na skrzydle, nie pomaga Ramirezowi w zbieraniu minut w meczach lidera PKO Ekstraklasy. Obaj piłkarze mogą ze spokojem być liderami drużyny, ale wiele wskazuje na to, że przeważnie może grać tylko jeden z nich. Na dziś wszystko przemawia za Joao Amaralem, a Maciej Skorża wie, że kluczem do sukcesu jego zespołu jest utrzymanie dobrej atmosfery w szatni. Szatni licznej, pełnej indywidualności, w której każdy chce grać. Także Dani Ramirez, co podkreślał już sam szkoleniowiec. W najbliższych dniach nie będzie z tym jednak problemu, bo Lech w osiem dni rozegra aż trzy potyczki: w niedzielę derby z Wartą (godz. 15), w środę w Krakowie mecz 1/8 finału Pucharu Polski z Garbarnią (godz. 11.45), a w kolejną niedzielę wyjazdowe starcie z Zagłębiem Lubin (godz. 17.30).

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje