Reklama

Reklama

​Legia Warszawa. Tomasz Pekhart jak Kazimierz Deyna i Lucjan Brychczy

Tomasz Pekhart trafił do elitarnego grona Legii Warszawa. Czeski napastnik zdobył cztery bramki w wygranym przez nią meczu na wyjeździe z Zagłębiem Lubin 4-0. W przeszłości ta sztuka udawała się tylko nielicznym piłkarzom klubu z Łazienkowskiej.

Po raz ostatni cztery gole dla Legii w jednym meczu zdobył Piotr Włodarczyk. Było to w 2005 roku w spotkaniu Pucharu Polski z Hetmanem Zamość. Jeśli chodzi o mecze ligowe, to w podobnych statystykach trzeba się cofnąć aż do 1968 roku. Wtedy to w pojedynku z ŁKS-em Łódź, wygranym przez Legię 7-0, cztery gole strzelił Kazimierz Deyna. Podobnej sztuki dokonał w 1964 roku Lucjan Brychczy. Legendarny napastnik zdobył cztery bramki w meczu z Unią Racibórz, Legia wygrała wtedy 5-0.

Niespełna 32-letni napastnik trafił do klubu ze stolicy w lutym ubiegłego roku z hiszpańskiego Las Palmas. Na swoim koncie ma m.in. mistrzostwo Izraela i Puchar Grecji. W 2012 roku był uczestnikiem Euro, które odbywało się w Polsce i na Ukrainie. Jego kontrakt z Legią obowiązuje do czerwca przyszłego roku.

Reklama

W klasyfikacji strzelców Ekstraklasy czeski napastnik wyraźnie prowadzi. Do tej pory zdobył 19 goli, o 9 trafień wyprzedza drugiego na liście Jesusa Imaza z Jagiellonii Białystok.

Zdobywając cztery bramki w meczu z Zagłębiem Lubin Pekhart ustanowił także własny rekord. Nigdy wcześniej nie strzelił czterech goli w oficjalnym spotkaniu.

- Wydaje mi się, że jeszcze nigdy nie strzeliłem czterech bramek w jednym meczu. Oczywiście, na obozie w Dubaju udała mi się ta sztuka, ale to nie było spotkanie oficjalne. Powiem więcej, nie pamiętam nawet kiedy zdobyłem w meczu hat-tricka. Możliwe, że miało to miejsce w kadrze do lat 21 - powiedział dla klubowej strony Legii Tomasz Pekhart.

Nie zmieni imienia na Robert

Mecz w Lubinie był trzynastym ligowym w tym sezonie, w którym Tomasz Pekhart zdobył przynajmniej jedną bramkę. Warto dodać, że w powodu doznanej w lutym kontuzji nie mógł zagrać w meczach z Wisłą Płock i Górnikiem Zabrze. W spotkaniach ze Śląskiem Wrocław i Wartą Poznań wchodził na boisko z ławki rezerwowych. Możliwe, że gdyby nie kontuzja, i tak imponujące statystyki byłyby jeszcze lepsze.

- To był bardzo dobry mecz. Wróciłem do pierwszego składu po raz pierwszy po kontuzji. Jestem bardzo zadowolony ze zwycięstwa zespołu. Dla mnie to było wyjątkowe spotkanie. Od początku sezonu obiecałem żonie, że przyniosę do domu piłkę po strzelonym hat-tricku. Dzisiaj udało się zdobyć cztery bramki. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy.

- Czy zmienię imię na Robert? Nie, chyba wolę zostać Tomasem. Nigdy nie słyszałem, że jestem nazywany Lewandowskim Ekstraklasy. To wyjątkowy gracz, jeden z moich ulubionych. Nie mogę być z nim porównywany. To co robi na boisku jest niesamowite, dla mnie to najlepszy zawodnik na świecie w tym momencie - dodał czeski napastnik.

Po zdobyciu czterech bramek w meczu z Zagłębiem Lubin Tomasz Pekhart powiększył przewagę nad konkurentami w wyścigu po koronę króla strzelców Ekstraklasy. Napastnik Legii zdobył już 19 goli i o 9 trafień wyprzedza drugiego na liście Jesusa Imaza z Jagiellonii Białystok.

Drużyna Czesława Michniewicza, wygrywając w Lubinie utrzymała siedmiopunktową przewagę nad drugą w tabeli Pogonią Szczecin. Właśnie z zespołem "Portowców" Legia zagra swój najbliższy mecz. Spotkanie odbędzie się po przerwie na mecze reprezentacji, 3 kwietnia, w Wielką Sobotę przy Łazienkowskiej.

W przypadku wygranej, "Wojskowi" będą mieć już niemal na wyciągnięcie ręki kolejne mistrzostwo Polski. Do zakończenia sezonu zostało tylko osiem kolejek.

Zbigniew Czyż

 

 

 

 

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama