Reklama

Reklama

Fruwały kartony z pizzą i przekleństwa. Kto wierzy w "Siedem lat w Tybecie" Macieja Skorży?

- Ale nie będziesz za bardzo krzyczał? - Teraz już naprawdę nie będę. - Na pewno? - Na pewno. - To wracaj do nas.

Powyższy dialog oczywiście zmyśliłem, ale mam wrażenie, że mniej więcej do tego można sprowadzić kluczową część negocjacji między Lechem Poznań a Maciejem Skorżą. Tę dotyczącą reakcji trenera na porażki. Tę, która sprawiła, że w kryzysie utknął na dnie i z Lechem, i z Pogonią. Przed nami początek drugiej kadencji Macieja Skorży w Poznaniu, mecz Raków - Lech w sobotę o godz. 17.30 (transmisja telewizyjna i internetowa w TVP i Canal Plus).

Reklama

Maciej Skorża znów w Lechu Poznań. Bez publicznego rachunku sumienia

Przy okazji ponownego zatrudnienia Macieja Skorży w roli trenera Lecha Poznań, możemy przebierać w informacjach i wspomnieniach na jego temat. Praktycznie każdy materiał kreślący sylwetkę szkoleniowca dostarcza innych opowieści o porywczości i apodyktyczności trenera: a to o krytyce graniczącej z upokorzeniem i doprowadzeniu do łez piłkarzy w szatni (mecz z FC Basel), a to o "dociskaniu" przez cytowanie ich wypowiedzi w mediach (Błękitni Stargard), a to o karze za zbyt głośną muzykę w autokarze, a to o zrzucaniu całej winy na piłkarzy (za Przeglądem Sportowym), czy o ciosie karate wymierzonym w pudełka z pizzą, przyniesione do szatni po niekorzystnym wyniku (za Weszło). W naszym podcaście "Lech na właściwym torze" też przypominaliśmy sytuację, gdy trener spóźniał się na konferencje prasowe, bo - jak się potem miało okazać - oglądał w swoim pokoju wyścigi Formuły 1. Do tego ostatniego wątku Maciej Skorża odniósł się zresztą, w żartobliwo-zaczepnym stylu, na swojej pierwszej konferencji prasowej w tym tygodniu. Nie przywiązuję do tego wagi, choć po plotkach o zmianie podejścia Macieja Skorży, m.in. w budowaniu relacji z otoczeniem, spodziewałem się z jego strony nieco większej pokory na "dzień dobry". Owszem, w rozmowie z Lech TV mówił o błędach popełnionych w 2015 roku, za małej rotacji i nakładaniu za dużej presji na piłkarzach, ale to tyle.

Co o rozmowie z Puchaczem pomyśleli piłkarze Lecha Poznań?

Maciej Skorża sam przyznał, że swoją pracę w Lechu Poznań praktycznie zaczął od rozmowy z Tymoteuszem Puchaczem nt. jego wypowiedzi o odejściu do Unionu Berlin. Nie wiemy, jak ta rozmowa wyglądała, a przede wszystkim jak została przez samego piłkarza i zespół odebrana. Mogła służyć głównie pozytywnemu sprężeniu Tymoteusza Puchacza, który - jak sam piłkarz zdaje sobie sprawę - w tym sezonie gra poniżej swoich możliwości. To ten najlepszy wariant. Mogła być potraktowana przez drużynę jako manifestacja, że oto jest nowy szef, któremu nie można fikać. To jeszcze też niezły scenariusz. Ale niektórzy gracze mogli uznać, że szkoleniowiec już na samym wejściu nie ma do nich zaufania ("musiałem wiedzieć, czy mogę na nim polegać"). A to kiepski pierwszy krok w budowie tego wzajemnego zaufania.

Wiara w przemianę Macieja Skorży...

Jak to zaufanie jest ważne, pokazują te dwie ostatnie historie, z Lecha Poznań i Pogoni Szczecin. Lech przecież dopiero co został mistrzem Polski, ale więź między drużyną i trenerem została bezpowrotnie zerwana już we wspominanych eliminacjach Ligi Mistrzów. O podobnej sytuacji w Pogoni Szczecin prezes Jarosław Mroczek mówił w rozmowie z Weszło: - Po czasie dowiedziałem się jednak o tym, że w szatni zdarzyła się historia, która być może doprowadziła do tego, że siła przekonywania trenera Skorży dość drastycznie spadła. Tak bym to delikatnie określił. A mówimy przecież o aspekcie kluczowym. Kwestia motywowania, wiara zawodników w to, czego oczekuje trener. To rzecz absolutnie podstawowa dla odpowiedniego funkcjonowania zespołu. Wydaje mi się, że na tym polu nastąpił jakiś rozdźwięk. Próbowaliśmy to jakoś uleczyć, ale bez skutku.

CZYTAJ TEŻ: Przed meczem Raków - Lech: Maciej Skorża w debiucie przegrał

Przychylne dla Macieja Skorży założenie mówi o tym, że trener miał czas, by przemyśleć tamte swoje zachowania, by wyciągnąć wnioski. Ta optymistyczna wersja zdarzeń zakłada, że trener najwięcej uczy się właśnie wtedy, gdy nie pracuje, ma czas na refleksję, rozwijanie się itd. Tę wersję o swojej przemianie Maciej Skorża przedstawiał zapewne klubom, z którymi negocjował - najpierw Śląskowi Wrocław i Lechowi Poznań. Jak się domyślam, oba kluby tę wersję przyjęły. Pytanie brzmi: na jakiej podstawie? Na podstawie deklaracji trenera? 

W dłuższej perspektywie czasowej zapominamy o tym, że przecież między odejściem z Lecha Poznań a pracą w Pogoni Szczecin, minęło ponad 1,5 roku. To był wystarczająco długi okres, by wyciągnąć wnioski, by zmienić podejście, a jednak to się nie stało. Albo inaczej: charakter Macieja Skorży wziął górę.

Dlatego wiara w to, że na bezrobociu i w Emiratach Arabskich, Maciej Skorża zmienił podejście do ludzi, że miał swoje "Siedem lat w Tybecie" (dla młodszego pokolenia: film z 1997 r. o odnowienie moralnej i otwarciu się na ludzi austriackiego himalaisty pod wpływem Dalajlamy), nie różni się wiele od optymistycznego założenia, że Dariusz Żuraw w swojej pierwszej pracy z dużym klubem sobie poradzi. To myślenie życzeniowe.

... a wiara w warsztat Macieja Skorży

Jednocześnie uważam i chcę to mocno podkreślić, że Lech Poznań podczas drugiej kadencji Macieja Skorży może odnieść sukces i wręcz się tego spodziewam. Maciej Skorża to bowiem trener o świetnym warsztacie, znakomity taktyk, a przy tym jak mało kto w polskiej piłce jest doświadczony w pracy pod presją w wielkich klubach, co uznaję za niezwykle istotny warunek, by poradzić sobie w Lechu. O tym, że dobry warsztatowo trener jest niemal gwarancją sukcesu w Ekstraklasie świadczą choćby przykłady Legii Warszawa Czesława Michniewicza i Piasta Gliwice Waldemara Fornalika. Myślę więc, że Maciej Skorża dźwignie Lecha Poznań, ale znów nie będzie to współpraca w dłuższej perspektywie czasowej, znów pierwszy kryzys okaże się na tyle głębokim, że będzie ostatnim. I może nawet władze Lecha mają tego pełną świadomość, może wcale nie przyjęły wersji trenera o wyciąganiu przez niego wniosków. Przy tym zmęczeniu brakiem trofeów w Poznaniu, u progu roku jubileuszowego Lecha, prezes Piotr Rutkowski mógł uznać, że nie ma innego wyjścia.

Raków - Lech: transmisja tv i internetowa

Mecz Raków - Lech w sobotę o godz. 17.30. Transmisja telewizyjna w TVP Sport i Canal Plus Sport. Transmisja internetowa (stream online) na sport.tvp.pl (darmowa transmisja) i w serwisach Canal Plus.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL