Reklama

Reklama

Tomasz Sokołowski dla Interii: Nie zakładajmy jeszcze Legii mistrzowskiej korony

Myślę, że liga po pandemii na pewno się zmieni. Zarobki piłkarzy nie będą już takie same jak wcześniej, bo sponsorzy dokładniej będą patrzeć na swoje i finanse i uważniej wydawać pieniądze - mówi w rozmowie z Interią tuż przed wznowieniem rozgrywek PKO BP Ekstraklasy były reprezentant Polski Tomasz Sokołowski.

Występujący w przeszłości przez prawie 10 lat w Legii Tomasz Sokołowski spodziewa się także mniejszych kwot za podpisy składane przy kontraktach piłkarzy.

- Będzie sporo niewiadomych jak zostaną skrojone budżety klubów. Myślę, że się trochę zmieni w rozmowach kontraktowych pomiędzy zawodnikiem a klubem. Prezesi będą bardziej uważać na to, na ile można sobie pozwolić w zatrudnieniu nowego piłkarza, kwoty powinny być już niższe.

Nie sięgając zbyt daleko w przyszłość wkrótce powinniśmy się dowiedzieć, czy nowy kontrakt z Legią podpisze jej kapitan Artur Jędrzejczyk, czyli według nieoficjalnych źródeł najlepiej zarabiający piłkarz w Ekstraklasie. W grudniu kończy się mu kontrakt z Legią.

Reklama

- Uważam, że ciężko będzie teraz liczyć Jędrzejczykowi, o ile oczywiści on sam jak i klub będą zainteresowane dalszą współpracą na podobny kontrakt i zarobki. Kiedy podpisywał ostatni kontrakt sytuacja była zupełnie inna, zarówno ta globalna jak i jego samego - mówi nam Tomasz Sokołowski.

Były reprezentant Polski przewiduje, że mistrzem Polski powinna zostać Legia Warszawa, ale jest jeszcze za wcześnie, aby wręczać jej złote medale.

- Jeżeli Legia nie prześpi tego najbliższego okresu tak jak w poprzednim sezonie to na pewno zapas ośmiu punktów jest spory. Gdyby nie przegrana u siebie z Piastem Gliwice sytuacja byłaby jeszcze bardziej komfortowa. Na pewno jednak nie wszystko jest jeszcze rozstrzygnięte, teraz Legię czekają dwa ciężkie wyjazdy do Lecha Poznań i Wisły Kraków. Spodziewam się trudnych meczów dla zespołu Vukovicia i w przypadku dwóch porażek przewaga zespołu z Warszawy może stopnieć nawet do dwóch punktów. Niewątpliwie handicapem Legii będzie mocna i szeroka kadra, mają wartościowych zawodników na ławce - dodaje Tomasz Sokołowski.

W sobotnim meczu na szczycie z Lechem Poznań w zespole Legii nie będą mogli zagrać Jose Kante, Paweł Wszołek i Arvydas Novikovas. Niepewny jest też występ bramkarza Radosława Majeckiego.

- To będzie spore osłabienie, gdyby na to popatrzeć procentowo, to jakieś 30-40 procent wartości z tego podstawowego składu, a to jest bardzo dużo. Oczywiście są zmiennicy, kilku piłkarzy było oszczędzanych meczu z Miedzią, ale poprzez te osłabienia zachwiane zostały teraz skrzydła, dodatkowo pozycja numer dziewięć i to może być kłopot dla Legii. Obrona i pomoc wydają się być stabilne - mówi nam Sokołowski.

Były zawodnik Legii nie spodziewa się w pierwszych meczach w Ekstraklasie po wznowieniu rozgrywek jakichś szczególnych "fajerwerków".

- Nie wiadomo jaka będzie intensywność w grze, jak pod względem fizycznym będą wyglądały poszczególne zespoły. Jest dużo niewiadomych, nie będzie zbyt wiele czasu na poprawki, bo w systemie meczów co trzy dni jest to bardzo trudne. Nie będzie właściwie czasu na trenowanie, są w zasadzie tylko mecz, odpoczynek i przygotowanie do kolejnego spotkania. To co sobie zespoły wypracowały podczas tych trzech ostatnich tygodni przygotowań musi wystarczyć. Przyda się też tak zwany trenerski nos - przewiduje Sokołowski.

W ostatnim czasie sporo emocji wzbudzała sprawa ewentualnego transferu za granicę obrońcy Legii Michała Karbownika. Ostatecznie 19 letni zawodnik pozostał przy Łazienkowskiej wiążąc się z klubem do czerwca 2024 roku.

- Może wkrótce dojdzie jeszcze do tego transferu, Ekstraklasa wznawia rozgrywki i Michał znowu pokaże się szerszej publiczności, tym bardziej, że prawa do naszej ligi zostały sprzedane także do innych krajów. Może po pucharach nastąpi jakiś przełom, może zmieni się też sytuacja gdy rusza ligi hiszpańska, czy włoska. Z pewnością decyzja o podpisaniu nowego kontraktu była trudna zarówno dla zawodnika i managera, ale widocznie wszystkie zainteresowane strony uznały, że to jest dobry moment dla Karbownika, żeby jednak kontrakt przedłużyć. Michał jest młodym zawodnikiem, jeżeli teraz nic z tego nie wyjdzie to spokojnie, ma czas, może uda się za rok.

Pytaniem pozostaje fakt, czy jakieś wstępne zapytania o Karbownika ze znaczących klubów w Europie rzeczywiście się pojawiały, czy jednak bardzo dobrą pracę dla swojego klienta wykonał manager Mariusz Piekarski informując media o rzekomym zainteresowaniu piłkarzem zagranicznych niekiedy nawet potentatów.

- Oczywiście jeżeli dla Karbownika byłaby konkretna oferta, to teraz byśmy o nim nie rozmawiali, bo byłby już dawno spakowany. Teraz skupi się jednak na Ekstraklasie i to chyba dobrze, żeby nie musiał myśleć za wiele o ewentualnym transferze. Mariusz Piekarski będzie się musiał wykazać, żeby znaleźć mu dobry klub, ale Karbownik pokazał na jesieni, że ma duży potencjał i to nie powinno być jakoś bardzo trudne. Trzeba jednak jeszcze trochę poczekać, żeby zobaczyć czy i na ile młody piłkarz się rozwinie. My możemy mu tylko dobrze życzyć, ale najwięcej zależeć będzie już tylko od niego samego - kończy Tomasz Sokołowski.

Zbigniew Czyż

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Tomasz Sokołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje