Reklama

Reklama

Powrót PKO Ekstraklasy. Grzegorz Mielcarski dla Interii: Legia będzie miała problem. Jest na musiku

Wydawać się mogło, że Legia Warszawa, podobnie jak w Pucharze Polski, w PKO Ekstraklasie pójdzie po triumf jak po swoje. - Legię czeka zdecydowanie trudniejsze zadanie niż przed przerwą. Nie chcę wyrokować, czy ona dowiezie przewagę do końca i zostanie mistrzem Polski, bo na pewno będzie jej trudniej grać – mówi w rozmowie z Interią były reprezentant Polski, dziś telewizyjny ekspert i komentator Canal+ Grzegorz Mielcarski, który wyjaśnia, z czego będą wynikać kłopoty ekipy Aleksandara Vukovicia.

Tęsknota za emocjami

Już jutro (29 maja), po prawie trzymiesięcznej przerwie piłkarze PKO BP Ekstraklasy ponownie wybiegną na boiska. Niestety, początkowo bez kibiców na trybunach. 

Reklama

- Oczywiście, że tęsknię za Ekstraklasą. Przede wszystkim za emocjami. Poza tym, ja nie lubię rzeczy, które są niedokończone. Dlatego cieszę, się, że Ekstraklasa zagra do końca - mówi Grzegorz Mielcarski.

Na samą myśl, że rozgrywki nie miałyby finiszu czuł niesmak. 

- Szkoda, że zaczynamy bez kibiców, ale nie ma chyba większej satysfakcji, że na końcu ma się takie poczucie: jestem mistrzem, gram w pucharach zasłużenie, czy: wybroniłem się przed degradacją, a jeżeli już się spadło niżej, to też zasłużenie, a nie na zasadzie domysłów: "Kto wie, co by się stało, gdybyśmy grali dalej". Może lepiej nie oczekiwać, zwłaszcza w dwóch pierwszych kolejkach, że poziom będzie jakoś specjalnie wysoki. Nie spodziewam się fajerwerków - nie kryje. 

Dodaje, że dla kibiców natomiast - bardziej od poziomu - będą się liczyły punkty i zwycięstwa. - Supertempa też się nie spodziewam, tym bardziej, że gdzieś tam w podświadomości piłkarzy, przynajmniej jeszcze teraz, na treningach jest jeszcze ten wirus - uważa.

Były napastnik przekonuje, że restart Ekstraklasy może być trochę porównywalny do pierwszego meczu sparingowego po dłuższej przerwie.

- Mam pewne obawy co do intensywności gry w kontakcie. Najbardziej ciekawi mnie to, jak piłkarze podejdą do restartu po tylu negatywnych bodźcach, informacjach o wirusie, chorobach i tak dalej. Chociaż kto wie, być może piłkarze nas zaskoczą i mecze będą przyjemne do oglądania. Bardziej niż wolniejszego tempa meczu obawiam się tego, że drużyny mogą być osłabione, gdyby jeden, czy drugi piłkarz złapał wirusa. To może wprowadzić nerwowość w całym klubie, że za chwilę być może ktoś kolejny odpadnie - mówi Interii Grzegorz Mielcarski.

Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Mielcarski | PKO Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje