Reklama

Reklama

Lechia Gdańsk - Wisła Płock 1-0 w 2. kolejce PKO BP Ekstraklasy

Co to za różnica, czy wygrywasz po golu samobójczym czy po pięknej bramce z dystansu? Żadna. Lechia Gdańsk pokonała Wisłę Płock 1-0, a piłkę do własnej siatki skierował Dawid Kocyła. Zespół z Trójmiasta w dwóch kolejkach uzbierał 4 "oczka", mniej kolorowo wygląda położenie "Nafciarzy" z Mazowsza.

Piotr Stokowiec przed meczem zapowiadał, że Lechia na Polsat Plus Arenie Gdańsk ma grać na swoich warunkach. Trener po prostu oczekiwał od podopiecznych jakości. W rzeczywistości nie rzucili się na rywali, choć stworzyli sobie kilka obiecujących szans, nacierając głównie skrzydłami. Już w 9. minucie płocczanom zagroził Łukasz Zwoliński. Strzał strzelca jedynego gola dla Biało-Zielonych w Białymstoku obronił jednak Bartłomiej Gradecki. 

Przyjezdni z Mazowsza po tej akcji nieco się otworzyli, kilka razy postraszyli nawet gospodarzy. Zarówno pod bramką Lechii, jak i Wisły pojawiało się niebezpieczeństwo, tylko problem w tym, że nie przełożyło się to na gole. Do szatni - po upływie 45 minut - drużyny schodziły przy bezbramkowym remisie. Najlepszą okazję w 30. minucie zmarnował Jakub Kałuziński, który z kilku metrów nie trafił w światło bramki. A wszyscy gdańscy kibice już widzieli futbolówkę w siatce. 

Reklama

Stoperzy musieli uważać

Aż trzech stoperów w pierwszej odsłonie obejrzało od sędziego Bartosza Frankowskiego z Torunia żółte kartki - dwóch Wisły (Rzeźniczak i Michalski) i jeden Lechii (Maloca). Dusan Kuciak po raz kolejny oglądał grę kolegów tylko z perspektywy ławki rezerwowych, jednak również i on został "upomniany" przez arbitra kartonikiem. Dyskusje Słowaka z sędziami to codzienność. Tym razem znów nie wytrzymał i najwyraźniej przesadził oceniając werdykt rozjemcy. Do tego grona tuż po przerwie dołączyli: Jarosław Kubicki oraz Damian Rasak.  

Druga połowa znacznie ciekawsza

Ciekawe rzeczy działy się w pierwszym kwadransie drugiej połowy. Dosłownie przez minutę zanosiło się na niespodziankę, gdy - w 55. minucie - Marko Kolar wpakował piłkę do bramki gospodarzy. Radość kibiców gości trwała jednak chwilę, bo po wideoweryfikacji gol został anulowany z powodu pozycji spalonej. Odpowiedź Lechii była błyskawiczna, choć nieszczęście na swój zespół mógł sprowadzić Jakub Rzeźniczak. Doświadczony obrońca zbyt lekko zagrał piłkę do bramkarza i tym samym stworzył rewelacyjną okazję dla Josepha Ceesaya. Szwed miał niemal pustą bramkę, lecz nie wyprowadził miejscowych na prowadzenie. 

Co się odwlecze, to nie uciecze. Skrzydłowy gdańszczan zrehabilitował się w 63. minucie. Warto zaznaczyć, że uśmiechnęło się do niego szczęście, bo próbował zagrywać piłkę w pole karne "Nafciarzy", ale Dawid Kocyła skierował ją do własnej siatki. Trener Maciej Bartoszek postawił wszystko na jedną kartę, wprowadzając na plac gry dwóch byłych reprezentantów Polski - Rafała Wolskiego oraz Dominika Furmana. Jak na PKO Ekstraklasę, obaj potrafią zrobić różnicę. Ten pierwszy zresztą to były piłkarz Lechii. W zespole znad morza - biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki - wystąpił w 78 meczach, w których strzelił 7 goli i dołożył 11 asyst.

Gdańszczan czekała nerwowa końcówka, bo jednobramkowe prowadzenie można stracić w mgnieniu oka. Uspokoić sytuację i "zabić" mecz mógł Zwoliński. Napastnik Biało-Zielonych zmarnował jednak sytuację sam na sam z Gradeckim po świetnym podaniu Gajosa. Łącznie doliczono osiem minut, bo w trakcie drugiej połowy mecz został na chwilę przerwany - kibice gospodarzy odpalili race, dlatego sędzia musiał wstrzymać spotkanie. Nic jednak się nie zmieniło, Lechia dowiozła zwycięstwo 1-0 do końcowego gwizdka. Podopieczni Piotra Stokowca mają więc na swoim koncie 4 punkty, Wisła z kolei pozostaje bez żadnego "oczka". Płocczanie nie powinni zwieszać głów. W końcu oprócz meczu w Gdańsku, musieli mierzyć się też na wyjeździe z Legią Warszawa.

Lechia Gdańsk - Wisła Płock 1-0 (0-0)

Bramki: Dawid Kocyła 63' (bramka samobójcza) 

Lechia Gdańsk: Zlatan Alomerović - Mykoła Musolitin (58' Mateusz Żukowski), Michał Nalepa (90' Jan Biegański), Mario Maloca, Conrado - Joseph Ceesay (76' Bassekou Diabate), Tomasz Makowski, Jarosław Kubicki, Jakub Kałuziński (58' Maciej Gajos), Ilkay Durmus (89' Flavio Paixao) - Łukasz Zwoliński. 

Wisła Płock: Bartłomiej Gradecki - Kristian Vallo, Jakub Rzeźniczak, Damian Michalski, Anton Kryvotsyuk (86' Luka Susnjara) - Dawid Kocyła, Damian Rasak, Dusan Lagator (67' Dominik Furman), Mateusz Szwoch, Piotr Tomasik - Marko Kolar (67' Rafał Wolski). 

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń). 

Widzów: 7 772.

Żółte kartki: Maloca, Kuciak, Kubicki (Lechia) - Rzeźniczak, Michalski, Rasak (Wisła).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje