Reklama

Reklama

Kowalczyk: Przez to w Polsce mamy chaos z trenerami

Trwa debata nad tym, czy trener powinien prowadzić więcej niż jeden klub w obrębie jednej ligi, w tej samej rundzie. Odżyła na nowo, gdy Jan Kocian błyskawicznie przeniósł się z Ruchu Chorzów do Pogoni Szczecin, a rok temu taką nagłą zmianę zaliczył Michał Probierz, zmieniając Lechię na Jagiellonię.


Jan Kocian na razie przedstawiany jest jako asystent Macieja Stolarczyka, ale już w czwartek, w meczu Pucharu Polski z Legią, ma być pierwszym trenerem Pogoni.

Reklama

- Z Kocianem, jako drugim trenerem Pogoni, jest podobny przypadek jak z dyrektorem sportowym Górnika Zabrze Robertem Warzychą. Niektórzy w PZPN-ie, jak chcą, to niech wierzą w to, że Warzycha jest dyrektorem. Ja wiem o tym, że jest on pierwszym trenerem Górnika i tak zostanie, bez licencji - uważa Wojciech Kowalczyk, który sprawę skomentował w programie Cafe Futbol w stacji Polsat Sport.

Ekspert Polsatu Sport nie wierzy, że dyrektorowi sportowemu PZPN - Stefanowi Majewskiemu uda się uregulować tę sprawę. W związku pracuje już komisja, w której zasiadają przedstawiciele Rady Trenerów, której celem jest stworzenie nowych, bardziej życiowych i etycznych przepisów.

- Na razie mamy chaos. Stefan Majewski tłumaczy, "my pracujemy nad uregulowaniem tego". Obiecywał to samo jeszcze w poprzednim sezonie. To wszystko zaczęło się od Michała Probierza i trwa dalej - kręci głową Wojciech Kowalczyk.

Według olimpijczyka z Barcelony, furtka pozwalająca trenerom prowadzić więcej niż jeden klub w jednej rundzie, w tej samej lidze, prowadzi do patologii.

- Jeżeli pojawia się wolny trener na rynku, taki, który odniósł już sukces, tak jak było w przypadku Kociana, czy wcześniej Probierza, to u prezesów klubu włącza się myślenie: aha,  jak Michał Probierz wyleci z Lechii Gdańsk, to wyrzucamy Stokowca - przypomina Kowalczyk przypadek, jaki zdarzył się w zeszłym sezonie w Jagiellonii Białystok. - Kto mi teraz zagwarantuje, że tak nie było w przypadku Dariusza Wdowczyka? Przegrał z Jagiellonię 0-5, ale wcześniejsze dwa mecze wygrał. Dysponując taką drużyną, to nie jest zły wynik. Ale pojawił się wolny trener Kocian, to możemy zwolnić trenera Wdowczyka - sugeruje Kowalczyk.

Kowalczyk nie godzi się z tym, by z zakończeniem rundy możliwa była zmiana pracy w obrębie tej samej ligi przez zwolnionego trenera.

- Za trzy kolejki zacznie się runda jesienna, a play-offy, te ostatnie siedem kolejek, do jakiej rundy zaliczymy? Do rundy letniej? To powinno być jasne i do końca tego roku Kocian nie powinien pracować w innym klubie, po tym jak wyleciał z Ruchu - uważa.

"Kowal" proponuje, by brać przykład od lepszych.

- W Hiszpanii przez cały sezon zwolniony szkoleniowiec nie może podjąć pracy w innym klubie tej samej ligi - podkreśla. - Poleciało tam już czterech czy pięciu trenerów. Koniec, każdy z nich ma rok wolny, w Primera Division nie może pracować do końca sezonu. Najwyżej mogą to robić o szczebel niżej, czy za granicą. To byłoby najbardziej rozsądne także u nas. No niestety, tak przygotowałeś drużynę, takie miałeś wyniki. 


Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Kowalczyk | stefan majewski | Jan Kocian | Michał Probierz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje