Reklama

Reklama

Grzegorz Mielcarski dla Interii: Stal jest słabsza kadrowo od Podbeskidzia

Walka o utrzymanie w PKO Ekstraklasie jest bardzo emocjonująca. Podbeskidzie Bielsko-Biała i Stal Mielec zaciekle walczą o byt. Kto ma większe szanse? - Sądzę, że Stal jest słabsza kadrowo. Brakuje jej choćby napastnika, jakim w Podbeskidziu jest Biliński. – mówi Interii Grzegorz Mielcarski.

Stal zamyka tabelę. Podbeskidzie jest na 15. miejscu. Obie drużyny mają po 24 punkty, ale mielczanie mają do rozegrania jeszcze zaległy mecz z Rakowem Częstochowa.

Grzegorz Mielcarski jest ostrożny w typowaniu spadkowicza, ale przyznaje, że na papierze minimalnie słabiej wypada Stal.

- Trzeba być wstrzemięźliwym. Przecież nikt się nie spodziewał, że Podbeskidzie wygra z Lechem, a Stal z Pogonią - powiedział Interii były reprezentant Polski.

Srebrny medalista olimpijski z 1992 roku podkreśla jednak, że Stal może mieć problemy z utrzymaniem. W zespole brakuje bowiem napastnika, który dawałby gole i punkty. W tym elemencie przewagę ma Podbeskidzie.

Reklama

- Sądzę, że Stal jest słabsza kadrowo. Brakuje jej choćby napastnika, jakim w Podbeskidziu jest Biliński. Obok Świerczoka to najskuteczniejszy Polak w lidze - powiedział.

- Stal w ostatnim meczu wyszła bez klasycznego napastnika, ale i tak zdołała wygrać. Być może ta zmiana ustawienia, na którą zdecydował się trener Gąsior, okaże się skuteczna - dodał.

Zmiana trenera w Stali Mielec okaże się skuteczna?

Włodzimierz Gąsior pracuje w Stali od 12 kwietnia. Zastąpił Leszka Ojrzyńskiego.

Ta nagła zmiana trenera wywołała sporo kontrowersji. Wydawało się, że Ojrzyński dostanie szansę, aby walczyć w Mielcu o Ekstraklasę w przyszłym sezonie. Tak się jednak nie stało.

- Też byłem przeciwny zmianie trenera. Wydawało mi się, że Ojrzyński ma wystarczające umiejętności, aby móc uratować Stal. Zdecydowano inaczej. Trener Gąsior będzie ratował Ekstraklasę. W ostatnim meczu dobrze to wyglądało. Zobaczymy, jak się to wszystko skończy - skomentował Mielcarski.

Teoretycznie spaść mogą jeszcze Wisła Kraków lub Cracovia. Te drużyny w ostatniej kolejce mierzyły się w derbach. Mecz nie zachwycił i zakończył się bezbramkowym remisem.

- Derby rzeczywiście nie były porywające. Obie drużyny miały właściwie po jednej dobrej sytuacji, w których znaleźli się Marcos Alvarez i Felicio Brown Forbes. Napastnik Wisły mógł uderzyć lepiej, ale dostał trudną piłkę od Żukowa. Futbolówka była zagrana na wysokości biodra. Z kolei Cracovii na pewno brakowało Pellego van Amersfoorta i Milana Dimuna. Może gdyby Holender przebywał na boisku, Alvarez też wyglądałby lepiej, udałoby się coś rozegrać - przyznał Mielcarski.

- Dobrze, że sędzia zweryfikował "padolino" Thiago i Brazylijczyk dostał żółtą kartkę. Po czymś takim nie może być karnego - dodał.

Nerwowo w Wiśle i Cracovii

Obie drużyny ostatnio nie najlepiej się prezentują. Wisła nie potrafi wygrać od ponad miesiąca. Ostatnie zwycięstwo odniosła 21 marca, kiedy pokonała Stal Mielec 3-1. Cracovia w końcu zaczęła punktować, choć z ostatnich pięciu meczów wygrała tylko dwa. Gra "Pasów" nie wygląda jednak najlepiej.

Wydaje się, że obie drużyny potrzebują nowego impulsu. Po sezonie może dojść więc do wielu zmian, które być może nie ominą także trenerów.

-  Probierz zrezygnował na początku rundy. Wtedy nie pozwolono mu odejść, ale chyba jest zmęczony i może się to stać po sezonie. Z kolei Hyballa dobrze zaczął. Przyszedł przed poprzednimi derbami. Wisła zaczęła inaczej biegać. Teraz to wygląda dużo gorzej. W piłce głowa jest tak samo ważna, jak nogi. Gdy noga "nie podaje" to nic się nie zrobi. Z kolei gdy brakuje koncentracji, również ciężko wzbić się na dobry poziom - zakończył Mielcarski. 

Michał Przybycień

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne