Reklama

Reklama

Ekstraklasa. Starcie Lecha z Wisłą perełką 20. kolejki

Rywalizują z sobą zaciekle od dawna. Tylko cuda Franza Smudy sprawiają, że dysponująca zaledwie 30 mln rocznie i 12-13 zawodnikami Wisła, wyprzedza o cztery punkty rodzimego giganta Lecha (budżet ponad 60 mln, w kadra 23 pełnowartościowych piłkarzy). Dzisiaj o godz. 20:30 w Poznaniu arcyciekawe starcie. Transmisja w Canal+ Sport, internetowa minuta po minucie w INTERIA.PL.

Lech - Wisła - zapraszamy na relację LIVE od godz. 20:30!

Gdy Bogusław Cupiał rozpędzał Wisłę, by gromiła wszystkich w kraju, Lech był przy niej biedny jak mysz kościelna. By przeżyć, w 1999 r. oddawał wiślakom swe klejnoty rodowe - Macieja Żurawskiego (za równowartość miliona euro), a później Arkadiusza Głowackiego (za równowartość 500 tys. euro). Teraz sytuacja się odwróciła. Wisła walczy o przetrwanie, a w Lechu mają dwukrotnie większy, stabilny budżet, choć też się nie przelewa.

Reklama


Lech wstąpił do tej samej ligi finansowo, gdy jego właścicielem został holding Amica. Po tym fakcie poznaniaków stać było na oferowanie piłkarzom lepszych warunków, niż te Wisły. W 2007 r. Lech wykradł krakowianom bramkarza Emiliana Dolhę, a rok później wygrał wyścig z Wisłą po króla strzelców 1. ligi - Roberta Lewandowskiego.

Dodatkowego smaczku dzisiejszej konfrontacji "Kolejorza" z "Białą Gwiazdą" dodaje fakt, że na Bułgarską wraca Franciszek Smuda, z którym lechici grali efektownie jak nigdy od tamtej pory i podbijali Europę. Z tamtego "Kolejorza" nie ma nawet wspomnienia. Gdy wydawało się, że lokomotywa ruszyła ostro, bo "rozjechała" Cracovię 6-1, słowom trenera Mariusza Rumaka o widocznych nawet na treningach postępach w grze, zaprzeczyły dwa kolejne spotkania: szczęśliwy remis z Zagłębiem Lubin u siebie (1-1) i porażka w Kielcach z Koroną (0-1). Teraz Lech chce odreagować niepowodzenia na Wiśle.

Sęk w tym, że "Biała Gwiazda" marzy również o rehabilitacji po rekordowej porażce 2-5 w Białymstoku.

Franz Smuda potwierdza, że jest mistrzem w wyciskaniu ostatnich soków z piłkarzy. Przed jego nadejściem w Wiśle nastąpiło wielkie wietrzenie szatni. Opuścili ją liderzy: Kamil Kosowski, Radosław Sobolewski, Ivica Iliev, Kew Jaliens, Cwetan Genkow, Cezary Wilk, Siergiej Pareiko. Poza nimi odszedł też Daniel Sikorski, z którego rzadko był pożytek, ale jednak robił frekwencję w kadrze. Na sprowadzenie godziwych zastępców wcześniej wymienionych liderów nie było i wciąż nie ma pieniędzy.

 

Nic dziwnego zatem, że trzon Wisły Smudy stanowi tylko 14 piłkarzy. Właśnie tylu w 19 dotychczas rozegranych kolejkach (plus jeden mecz Pucharu Polski) spędziło na boisku co najmniej 500 minut:

Miśkiewicz - 1800,

Garguła 1669,

Głowacki - 1593,

Chrapek - 1465,

Bunoza - 1388,

Paweł Brożek - 1381,

Burliga - 1365,

Boguski - 1351,

Jovanović - 1326,

Stjepanović - 1296,

Małecki - 911,

Guerrier - 845,

Sarki - 746,

Nalepa - 527.

Dla porównania, w analogicznym okresie Lech wykorzystał aż 18 zawodników, którzy rozegrali minimum 500 minut:

Lovrencsics - 1511,

Hamalainen - 1488,
Trałka - 1454,

Kamiński - 1271,

Wołąkiewicz - 1218,

Możdżeń - 1178,

Teodorczyk - 1169,

Gostomski - 1080,

Pawłowski - 848,

Douglas - 820,

Henriquez - 723,

Kotorowski - 720,

Ceesay - 695,

Linetty - 657,

Arboleda - 655,

Ślusarski - 588,

Murawski - 563,

Claasen - 520.

Kadra Lecha - nie dość, że jest bardziej liczna, to jeszcze zawodnicy grający w niej “ogony" (Murawski, Claasen, Arboleda, Ślusarski) prezentują większą klasę i mają znacznie większe doświadczenie niż np. wiślak Michał Nalepa, na którego Smuda próbował stawiać na początku sezonu. Jeśli krakowianom wypada ktoś z żelaznej "jedenastki" trenerowi rodzi się wielki problem. Mariuszowi Rumakowi również ich nie brakuje, ale tylko w wyniku kontuzji, bądź regresu formy piłkarzy.

Poznaniacy chcą złapać kontakt w tabeli z Wisłą (na razie tracą do niej cztery "oczka"), lecz dwie porażki z rzędu to nie zwyczaj "Białej Gwiazdy" pod batutą Smudy, z rozpędzonymi pomocnikami Gargułą i Chrapkiem, czy skutecznym Pawłem Brożkiem. Pytanie tylko, czy grająca od początku sezonu na granicy swoich możliwości ekipa nie dotarła właśnie do ściany?

Podtekstów, smaczków piątkowej konfrontacji nie brakuje. Niektórzy niepotrzebnie szukają na siłę dodatkowych, takich, w których nie ma klasy. Oficjalna strona Lecha w przeddzień spotkania zaczęła reklamować akcję: "Pomóżmy psom przetrwać zimę."

"Na dworze coraz chłodniej. Zima zbliża się już bardzo wielkimi krokami. To zawsze bardzo ciężki czas dla psów przebywających w schroniskach. Dlatego Lech Poznań we współpracy ze schroniskiem dla zwierząt przy ulicy Bukowskiej organizuje zbiórkę suchej i mokrej karmy czy różnego rodzaju koców, by ocieplić budy." - apeluje strona Lecha. Tak jakby przez klawiaturę nie przechodziło "pomóżmy zwierzętom" (w schronisku są nie tylko psy), bo wtedy żadnej zaczepki w kierunku wiślaków by nie było!

Historia pojedynków Lech - Wisła zna już takie przypadki, jak powitanie kibiców gości suchą karmą dla psów. Marnej klasy są te dowcipy. Wypada wierzyć, że piłkarze obu drużyn wykażą się nie tylko dobrą grą, ale też poszanowaniem drugiej strony.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama