Reklama

Reklama

Adrian Gula o Wiśle: Coś w tej drużynie nie funkcjonuje

Trener Wisły Kraków Adrian Gula po porażce ze Śląskiem Wrocław (0-5) przyznał, że jego zespół znalazł się w trudnym momencie. Ujawnił, że wiślacy zmagali się przed spotkaniem z problemami zdrowotnymi.

Adrian Gula, szkoleniowiec Wisły Kraków po przyjściu na konferencję prasową po meczu ze Śląskiem przez dłuższą chwilę  milczał.

- To, co zaprezentowaliśmy w tym meczu, to nie jest to, co trenujemy. To oczywiście trudny moment dla nas. Czuje maksymalną odpowiedzialność za ten wynik - podkreślał słowacki trener "Białej Gwiazdy".

Okazuje się, że Wisła przystępowała do starcia ze Śląskiem z dość znaczącymi problemami kadrowymi. - Jan Kliment jest chory, ma gorączkę. Nie było go też w piątek na zajęciach - tłumaczył Gula. Zdradził też, że nie w pełni sił był w tym meczu również Felicio Brown Forbes, który również ma problemy zdrowotne, ale zdecydował się wystąpić.

Reklama

Tuż przed meczem okazało się, że niezdolny do gry jest Aschraf El Mahdioui. - Nie chcę mówić, że to była przyczyna tego, jak się prezentowaliśmy - zaznaczał Gula.

Adrian Gula: To nie jest kwestia jednego gracza

Słowacki szkoleniowiec Wisły został zapytany, czy nie żałuje, że zostawił na ławce Yawa Yeboaha, wpuszczając go dopiero w trakcie spotkania. - Jeden zawodnik nie zrobiłby różnicy. W Zabrzu, z niełatwym przeciwnikiem, pracowaliśmy dobrze. Nie jest to kwestia obecności jednego zawodnika, coś w tej drużynie nie funkcjonuje, albo funkcjonuje przez mecz albo pół, a potem dostajemy mocny cios - szczerze przyznał Gula.

O przegranej walce w drugiej linii mówił: - To kwestia straty koncentracji po szybkiej utracie bramek. Popełniliśmy błędy, brakowało doskoku, kooperacji w defensywie - wyliczał.

Wisła - Śląsk. Gula: Musimy z tego wyjść jako drużyna

Zapytaliśmy też Gulę, skąd decyzja o szybkim zdjęciu z boiska Serafina Szoty i wpuszczeniu Dawida Szota. - "Sero" nie jest nominalnym bocznym obrońcą na ten moment, próbowaliśmy pomóc drużynie jakąś zmianą. Żadna zmiana jednak nie wniosła w tym meczu wiele. Musimy wyjść z tej sytuacji jako cała drużyna - podkreślał Gula.

Słowak odniósł się też do pytania, czy było to największe rozczarowanie w jego karierze. - Każda przegrana boli, gdy człowiek pracuje na maksimum. Myślę, że przy takich kibicach wspierających nas przez cały mecz każda przegrana bardzo boli. Sądzę jednak, że rzeczywiście to najbardziej dotkliwa przegrana w mojej karierze - nie ukrywał.

W ostatnich dwóch meczach w pierwszym składzie Wisły wybiegł wracający po dłuższej kontuzji wychowanek "Białej Gwiazdy" Alan Uryga. - Alan to przyszłość klubu i to najważniejsze, by wykorzystać zawodników, którzy są przyszłością klubu. Cieszę się, że Alan jest już z nami w drugim meczu po kontuzji. Jeden żołnierz nie ma jednak szans, musi mieć wsparcie drużyny - zaznaczał Gula.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne