Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

Raków wściekły na Mioduskiego. Co dalej z Papszunem?

W czwartek prezes Legii Warszawa Dariusz Mioduski zadeklarował, że chce, aby kolejnym trenerem mistrzów Polski został Marek Papszun. Szkoleniowiec ma jednak wciąż ważny kontrakt z Rakowem Częstochowa, którego szefowie zapowiedź Mioduskiego odebrali bardzo źle. Czy to sprawi, że Legia będzie musiała poczekać na Papszuna aż do czerwca?


W czwartkowy wieczór, tuż przed meczem z Leicester City, Legia Warszawa opublikowała wywiad z prezesem klubu, Dariuszem Mioduskim. W rozmowie sternik mistrzów Polski wprost zadeklarował, że wkrótce chce zatrudnić na stanowisku szkoleniowca Marka Papszuna z Rakowa Częstochowa.

Mioduski przyznał: - "Mogę to potwierdzić. Jeśli nie będzie możliwe zatrudnienie Papszuna zimą, to jesteśmy gotowi poczekać do końca sezonu. Uważam, że przy odpowiednich warunkach do pracy, które w Legii są, jest obecnie najlepszym kandydatem, by rozwinąć zespół w najbliższych latach".

Reklama

Okazuje się jednak, że o ile Mioduski zamierza zatrudnić Papszuna, o tyle nie doszło na razie do żadnych rozmów z jego pracodawcą. A szkoleniowiec ma kontrakt obowiązujący do końca sezonu.

Raków wściekły na Mioduskiego

Według informacji Interii wywiad opublikowany w czwartek na oficjalnej stronie warszawskiego klubu na Limanowskiego został odebrany bardzo negatywnie. Jeszcze w piątek z Mioduskim telefoniczną rozmowę miał odbyć Wojciech Cygan, prezes Rakowa oraz wiceprezes PZPN. Niezadowolony z postawienia sprawy na medialnym ostrzu noża ma być także szkoleniowiec.

- Relacje szefostwa Legii i Rakowa były do tej pory dość dobre, więc słowa prezesa Mioduskiego wywołały sporą konsternację. Można było przecież zadzwonić, uczciwie porozmawiać, nie robić takich wrzutek w trakcie trwającej jeszcze rundy. Szansa na porozumienie na pewno by była, ale transfer Marka trzeba było załatwić elegancko... - usłyszeliśmy od jednego z działaczy Rakowa.

Interia Sport - Gramy Dalej prosto z gali rozdania Złotej Piłki - SPRAWDŹ!

Kto zdobędzie "Złotą Piłkę" - SPRAWDŹ!

Co ciekawe, w obu klubach udało nam się potwierdzić, że do czwartku włącznie nie doszło do choćby jednej rozmowy przedstawicieli mistrza Polski z właścicielem częstochowskiego klubu Michałem Świerczewskim, do którego przecież będzie należeć ostatnie słowo w całej sprawie.

Legia i Papszun będą musieli poczekać?

Legia czeka więc na Papszuna, z którym - według naszych ustaleń - od kilku tygodni jest po słowie. Jako pierwszy poinformował o tym Marek Wawrzynowski ze Sportowefakty.wp.pl. Jak usłyszeliśmy, doszło już nawet do konkretnych rozmów dotyczących personaliów w warszawskim zespole. Papszun ma dostać również bardzo dużą władzę, pięcioletni kontrakt i sztab współpracowników.

Operacja nie zostanie jednak zrealizowana do wiosny, jeżeli zgody na to nie wyda Świerczewski. A na to na razie się nie zanosi, chociaż w klubie coraz głośniej mówi się o tym, że jeżeli pogłoski o porozumieniu Legii z Papszunem są prawdą, to nikt nie będzie chciał zatrzymać 47-latkana siłę.

Jednocześnie w Częstochowie nikt nie kryje, że od miesięcy trwa sondowanie trenerskiego rynku i przygotowywanie się do odejścia Papszuna. I nie zmienia tego nawet żartobliwa akcja klubu, który opublikował wideo, w którym reporterzy zadają Papszunowi pytania dotyczące angażu w Legii, a ten odpowiada: - "Tak, potwierdzam. W sobotę gramy z Zagłębiem Lubin. Zapraszam na mecz".

Sebastian Staszewski, Interia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL