Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (61 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (56 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (52 pkt.)
  • 4 .Piast Gliwice (42 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (42 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (42 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (41 pkt.)
  • 8 .Warta Poznań (40 pkt.)

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 3-0. Lech się przełamał – i to w jaki sposób!

Jako szkoleniowiec Pogoni Maciej Skorża nie wygrał ośmiu ostatnich spotkań w Ekstraklasie, później został zwolniony. Dziewiąte było w sobotę w Bełchatowie. Dziesiątego już nie będzie, bo prowadzony przez Skorżę Lech Poznań wysoko pokonał 3-0 Lechię Gdańsk.

Reklama

Gdy w październiku 2015 roku Maciej Skorża żegnał się z Lechem Poznań, "Kolejorz" zajmował ostatnie miejsce w tabeli - z jednym zwycięstwem w jedenastu spotkaniach. Ówczesny mistrz Polski wygrał jedynie w drugiej kolejce, przy Bułgarskiej, z... Lechią Gdańsk 2-1. I to po golu Marcina Robaka w doliczonym czasie gry. Historia zatoczyła koło - Skorża pierwsze zwycięstwo po swoim powrocie do Poznania znów zaliczył w meczu z Lechią. Mimo, że długo nic na to nie wskazywało.

Reklama

O całej pierwszej połowie można bowiem zapomnieć - nie działo się w niej nic ciekawego. Lechia przyjechała do Poznania jako zespół, który ma przecież walczyć o czwarte miejsce i europejskie puchary. Zaczęła nawet dość agresywnie, próbowała nieco wyżej atakować pressingiem, ale szybko ten zapał jej minął. Całe osiągnięcie gdańszczan przed przerwą, to trzy niecelne strzały. Bardzo niecelne - nie było wtedy żadnego zagrożenia. Lech był w tym elemencie nieco lepszy - sześć uderzeń, większość też bardzo na wiwat. Ciekawie było jedynie w 19. minucie, gdy zza pola karnego uderzył Pedro Tiba, piłkę trącił jeszcze Mikael Ishak, a po rykoszecie futbolówka leciała już poza zasięgiem rąk Duszana Kuciaka. Minęła jednak także i słupek. Poza tym z boiska wiało nudą.

Lech Poznań rozbił Lechię po przerwie

Niewielkie można było mieć nadzieję, że coś się zmieni po przerwie. Lech w tej rundzie przyzwyczaił już do tego, że jego spotkania są niezbyt ciekawe, przewidywalne. Tymczasem w drugiej połowie w kwadrans całkowicie odebrał nadzieje gdańszczanom - w tej 15 minut wbił jej trzy gole zamknął sprawę. Trochę Lechowi dopisało szczęście, jak przy pierwszym i trzecim golu, a trochę gracze Lechii sami popsuli sprawę, jak przy rzucie karnym na 2-0. Zaczęło się w 52. minucie, gdy Tymoteusz Puchacz dośrodkował z lewego skrzydła, piłka otarła się jeszcze o nogę interweniującego Karola Fili, a później wysokim łukiem przelobowała Duszana Kuciaka. Akcję zamykał Michał Skóraś, którego zupełnie odpuścił Conrado, nie zdążył dobiec Rafał Pietrzak, więc skrzydłowy Lecha bliska wbił futbolówkę do siatki.

Nie minęły trzy minuty, a Mario Malocza w głupi sposób kopnął w nogę odgrywającego piłkę do tyłu Mikaela Ishaka. Sędzia Paweł Gil potrzebował interwencji VAR, by podyktować karnego, ale w końcu to zrobił. Szwed uderzył lepiej niż trzy godziny wcześniej gracze Warty Poznań i podwyższył na 2-0. A sprawę załatwił w 65. minucie Dani Ramirez, o którego grze do tego momentu ciężko było powiedzieć cokolwiek dobrego. Hiszpan najpierw zagrał na swojej połowie boiska do Jakuba Kamińskiego, młodzieżowiec przebiegł pół boiska, a później wyłożył futbolówkę Ramirezowi. Ten uderzał w czystej sytuacji, aczkolwiek piłkę podbił jeszcze próbujący blokować wślizgiem Bartosz Kopacz. Kuciak został pokonany po raz trzeci.

Po tym golu Lech już w pełni kontrolował to spotkanie. Lechia właściwie ani razu poważniej nie zagroziła Mickeyowi van der Hartowi. Lech miał jeszcze szanse, najpierw Skóraś po rzucie rożnym Kwekweskiriego, a w ostatniej akcji meczu także Jesper Karlstroem. Brakowało jednak lechitom precyzji.

Andrzej Grupa, Poznań

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 3-0 (0-0)

Bramki: 1-0 Skóraś 52., 2-0 Ishak 57. z karnego, 3-0 Ramirez 65.

Lech: van der Hart - Szatka, Salamon, Rogne, Puchacz Ż (82. Kraweć) - Skóraś Ż, Kwekweskiri, Tiba (82. Karlstroem), Kamiński (67. Sykora) - Ramirez (72. Marchwiński), Ishak (72. Szymczak).

Lechia: Kuciak - Fila, Malocza, Kopacz, Pietrzak (62. Udovicić) - Kałuziński (62. Żukowski), Biegański (76. Koperski) - Zwoliński, Gajos, Ceesay Ż (46. Conrado Ż) - Flavio Ż (80. Egy).

Sędzia: Paweł Gil (Lublin).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje