Reklama

Reklama

Żydowskie imię, koreańskie korzenie, duński paszport. Noah Moos może być najbardziej egzotycznym zawodnikiem od wielu lat

Wśród wielu młodych duńskich żużlowców jest jeden, który zasługuje na szczególną uwagę, nie tylko ze względu na widoczny talent do speedwaya. Noah Moos to zawodnik o bardzo nietypowych jak na żużlowca, bo azjatyckich rysach. Zdaniem części obserwatorów do złudzenia przypomina chłopca z Epoki Lodowcowej, co powoduje duże zainteresowanie środowiska. Wkrótce nastolatka możemy ujrzeć w poważnych międzynarodowych zawodach, bowiem ukończy 16 lat.



Korea i żużel - te dwa słowa pasują do siebie mniej więcej tak samo jak Nigeria i skoki narciarskie czy Malediwy i hokej na lodzie. A jednak wygląda na to, że już niedługo azjatycki kraj może choć częściowo zagościć w speedwayowej rodzinie. Częściowo, bowiem Noah Moos teoretycznie jest Duńczykiem. Urodził się jednak w Korei, lecz został adoptowany przez rodzinę ze Skandynawii. Jest podopiecznym Erika Gundersena i gdy wraz z kilkoma kolegami przyjechał w 2019 roku na trening do Bydgoszczy, skupił na sobie uwagę większości obecnych w parku maszyn. - Żużlowiec z Korei? Niesamowite - mówiono, a sam Noah wydawał się bardzo zadowolony z takiego zainteresowania jego osobą.

Reklama

Moos na żużlu jeździ już od kilku lat, oczywiście w kategoriach młodzieżowych, na motocyklach o mniejszej pojemności niż te, które znamy na co dzień. Brał udział w żużlowych wydarzeniach dla dzieci organizowanych w Polsce. Oprócz wspomnianej Bydgoszczy, pojawił się także na Speedway Campie w Gdańsku, gdzie pokazał się z bardzo dobrej strony, zdobywając jedenaście punktów. Jeździł także w Youth Development Series w Gnieźnie i Ostrowie. W 2021 roku ma zamiar przejść na motocykle o pojemności 500cc, a co za tym idzie, pojawić się w zawodach dla dorosłych zawodników.


Za chłopakiem stoi cała rodzina, która jeździ z nim na zawody. Widać, że wszystkim zależy na tym, by jego rozwój odbywał się jak najbardziej harmonijnie i prawidłowo. To może być dobra droga, jeśli spojrzymy na czołowych polskich żużlowców. W teamach aktualnego mistrza świata Bartosza Zmarzlika, ale także Macieja Janowskiego, Patryka Dudka czy Piotra Pawlickiego bardzo ważną rolę pełnią przecież członkowie ich rodzin. Jeśli Moos pójdzie tą drogą, ma szansę na udaną, międzynarodową karierę. Na chwilę obecną jednak nikt niczego od niego nie oczekuje.

Choć Noah prezentuje się bardzo niepozornie i tak jak większość Azjatów nie wygląda na swój wiek, to na torze już sprawa ma się zupełnie inaczej. Bardzo pewnie prowadzi motocykl i mimo specyficznej budowy ciała jest w stanie dobrze nim operować. - Żarty żartami, ale to może być kawał zawodnika - mówili kibice na treningu w Bydgoszczy, kiedy to Moos pokazywał się w swoich biegach. W tym wszystkim warty zauważenia jest jego charakterystyczny spokój i uśmiech od ucha do ucha, typowy zresztą dla sportowców z tej części świata. 

Tym samym Noah Moos ma szansę dołączyć do grona wybitnie egzotycznych żużlowców, jacy pojawili się w historii dyscypliny. Speedway zna już przypadki reprezentantów Hiszpanii, Mołdawii czy RPA, ale Koreańczyk, a raczej koreański Duńczyk mógłby być swego rodzaju nowością. Na razie warto jednak dać nastolatkowi czas, bowiem przed nim trudna przesiadka na motocykle o większej pojemności, a także specyficzny czas dojrzewania, w którym mogą zmienić się jego parametry fizyczne. To z kolei często przekłada się na pewne kłopoty w dopasowaniu do nowej sytuacji. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje