Zwrot w sprawie powrotu Rosjan do Grand Prix. To może być przełom
Coraz głośniej mówi się o możliwym zakończeniu wojny na Ukrainie. To może być świetna informacja dla Rosjan wykluczonych z jazdy w cyklu Grand Prix. Artiom Łaguta i Emil Sajfutdinow marzą o tym, aby wrócić o walki o mistrzostwo świata i utrzeć nosa Bartoszowi Zmarzlikowi. W tym momencie nie ma innej drogi powrotu dla tych zawodników, niż zakończenie działań zbrojnych na Ukrainie. Jeśli optymistyczny scenariusz się spełni, to ich powrót jest możliwy już od sezonu 2026.

Donald Trump, nowy prezydent Stanów Zjednoczonych, zapowiadał w kampanii prezydenckiej, że gdy tylko zostanie wybrany na urząd, to zakończy wojnę na Ukrainie w 24 godziny. Tak łatwo mu nie poszło, ale w przestrzeni politycznych doniesień coraz głośniej jest o możliwym zakończeniu wojny na Ukrainie w całkiem nieodległej przyszłości.
Łaguta i Sajfutdinow czekają na decyzję polityków
Rozpoczęcie rozmów pokojowych i ewentualne zakończenie wojny to woda na młyn dla Emila Sajfutdinowa i Artioma Łaguty, którzy od sezonu 2022 nie startują w cyklu Grand Prix z powodu wykluczenia. Obu zawodników nie uratował nawet fakt, że posługują się także polskim paszportem. Nie ma bowiem zgody na ich jazdę w elicie ze strony władz polskiego i światowego żużla.
Obaj jednak bardzo chętnie wróciliby do rywalizacji z najlepszymi. Najgłośniej przebąkuje o tym Łaguta, który po tym, jak zdobył mistrzostwo świata w 2021 roku nie miał możliwości w sportowej walce bronić tytułu. Rosjanie świetnie radzą sobie z kolei w PGE Ekstralidze. W ostatnim sezonie Sajfutdinow był szóstym najskuteczniejszym zawodnikiem ligi, zaś Łaguta stoczył pasjonujący pojedynek z Bartoszem Zmarzlikiem o miano najlepszego i wyszedł z tej konfrontacji zwycięsko.
W ostatnich trzech latach sporo mówiło się o powrocie tej dwójki do Grand Prix, ale nie ma na to realnych szans dopóki nie zakończy się wojna na Ukrainie. Teraz perspektywa na to wydaje się być dość bliska. W ciemno można założyć, że obaj żużlowcy nie musieliby martwić się o awans, bo najpewniej zostaliby obdarowani stałą dziką kartą.
Zmarzlik zyskałby poważnych rywali
W tym momencie wydaje się, że ta dwójka to jedyni realni rywale dla Bartosza Zmarzlika, jeżeli chodzi o seryjne zdobywanie mistrzostwa świata przez Polaka. To w końcu Łaguta był tym ostatnim, który pokrzyżował szyki naszemu reprezentantowi. Nie da się ukryć, że ich powrót do Grand Prix mocno ożywiłby cykl, który w ostatnim czasie stał się bardzo przewidywalny i pozbawiony większych emocji.
Zmarzlik z pewnością miałby trudniej kolekcjonować kolejne wygrane, ale z drugiej strony pozbyłby się złośliwych komentarzy. Nie brakuje bowiem głosów, że jest mu łatwiej zwyciężać przez brak dwóch czołowych żużlowców świata. Zresztą między nim a Łagutą od pamiętnego sezonu 2021 wytworzyła się wyjątkowa rywalizacja. Zawsze, gdy stają obok się pod taśmą w PGE Ekstralidze, to można być pewnym wielkiego widowiska.












