Reklama

Reklama

Związek zaprzecza, że skreślił niemiecki klub

W piątkowe popołudnie Przegląd Sportowy poinformował, że ekipa Wolfe Wittstock nie została dopuszczona do rozgrywek drugiej ligi. Do sprawy tego samego dnia odniósł się przewodniczący GKSŻ, który zaprzeczył tym informacjom. - Nie ma takiej decyzji – twierdzi Piotr Szymański.

Wolfe Wittstock od momentu dołączenia do polskiej ligi lekko mówiąc nie zachwyca. Niemcy w dwóch sezonach startów ani razu nie wyprzedzili choćby jednego rywala. Ba, ich zwycięstwa meczowe można wyliczyć na palcach jednej ręki. Niewiele też wskazuje na poprawę sytuacji, ponieważ skład ekipy zarządzanej przez Franka Mauera na sezon 2022 również nie powala. To oczywiście nie podobało się kilku innym prezesom, którzy w starciach z czerwoną latarnią ligi traciły grube tysiące złotych.

Nic więc dziwnego, że w środowisku pojawia się coraz więcej plotek o wykluczeniu tego zespołu z rozgrywek. W piątkowe popołudnie Przegląd Sportowy napisał nawet, iż decyzja została podjęta i kibice Wolfe zmagania o poważne punkty obejrzą jedynie z perspektywy kanapy. Wieściom stanowczo zaprzecza jednak Główna Komisja Sportu Żużlowego.

Reklama

Przewodniczący GKSŻ zabrał głos w sprawie Wolfe Wittstock

- Nie wiem, skąd taka informacja. Nie ma takiej decyzji. To tak nie działa, że my ot tak sobie skreślamy jakiś zespół z listy. Decyzje dotyczące startu Wolfe, jak i każdej innej drużyny zapadną w trakcie procesu licencyjnego - oznajmił Piotr Szymański na łamach polskizuzel.pl.

Czy to oznacza koniec problemów klubu z Wittstock? Nic z tych rzeczy. Do startu sezonu pozostało jeszcze wiele miesięcy, a nie od dziś wiadomo, że sytuacja w polskim żużlu potrafi zmieniać się jak w kalejdoskopie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy