Reklama

Reklama

Żużlowcy mają chorobę zawodową. Jej objawy występują właśnie teraz!

Kiedy żużlowiec wychodzi na mróz jego palce u dłoni wyraźnie bledną, a często stają się białe jak papier. Ten z pozoru błahy objaw może prowadzić do groźnej choroby. W tej branży to praktycznie schorzenie zawodowe.

Na tak zwaną "chorobę białych palców" cierpią nie tylko żużlowcy, ale także robotnicy obsługujący młoty pneumatyczne i wiertarki udarowe, a także górnicy i pracownicy leśni posługujący się spalinowymi piłami. W dużym skrócie można ich wszystkich sprowadzić do jednej grupy - osób, które w swoim zawodzie narażają dłonie na silne wibracje.

Reklama

Motocykl żużlowy jest dużo bardziej zrywny od tych szosowych. Niektórzy zawodnicy żartują o nim, że jest to silnik sportowego ścigacza zamknięty w ramę od motoroweru. W nadwoziu nie ma elementów mających apsorbować wibracje, więc każdy zawodnik - a szczególnie jego dłonie oparte na kierownicy - przez cały wyścig po prostu drży.

Takie działanie uszkadza nerwy w dłoniach i prowadzi do "syndromu Raynauda". Palce dłoni na mrozie nie są należycie ukrwione i - podczas gdy reszta ciała staje się czerwona - nie tyle bledną, co przerażająco bieleją.

To problem natury nie tylko estetycznej, ale przede wszystkim zdrowotnej. Niestety, większość zawodników bagatelizuje ten temat. - To nic takiego - słyszymy. - Przecież wszyscy moi koledzy z toru tak mają - dodaje zazwyczaj żużlowiec.

Całkowite zignorowanie problemu może być tragiczne w skutkach. Białe palce to tylko pierwsze stadium choroby, która w konsekwencji może prowadzić to poważnych konsekwencji. U niektórych z czasem palce zaczynają również sinieć i drętwieć, a następnie sprawiać uczucie podobne do poparzeń. W skrajnych przypadkach dochodzi do owrzodzeń, a nawet martwicy opuszków palców. Bywa także, że "objaw Raynauda" staje się jednym z objawów choroby nowotworowej. Mimo to większość żużlowców ani myśli udać się z tym schorzeniem do specjalisty.

- Żużlowcy są od jazdy, a nie od myślenia - słyszymy czasem. Cóż, nie po to jednak mają przy sobie cały sztab specjalistów, by ignorowali oni chorobowe objawy tylko ze względu na ich pospolitość w branży. Jeśli nawet nie skłonią zawodnika do wykonania koniecznych badań diagnostycznych, to mogliby chociaż przekonać go, że chorych palców nie należy wystawiać na działanie niskich temperatur, bo to zwyczajne igranie z losem. Tymczasem co roku, gdy tylko zima nieco się zaostrza w mediach społecznościowych widać uśmiechniętych zawodników lepiących bałwana czy rzucających śnieżkami bez rękawiczek.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Dowiedz się więcej na temat: żużel | sport | białe palce | choroby | mróz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje