Reklama

Reklama

Żużlowcy dostają wycisk mistrza Polski w K-1

W przygotowaniach do sezonu żużlowcy często szukają pomocy u trenerów personalnych. Taką drogą poszli Szymon Woźniak i Wiktor Przyjemski, współpracując z byłym mistrzem Polski w K-1 i Muay Thai – Łukaszem Rambalskim. Trener daje im solidny wycisk, który ma przełożyć się na torowe wyniki. - Po niektórych ćwiczeniach Szymon czuje się jak po wyścigu – powiedział Rambalski.

Połowa stycznia to czas, w którym żużlowcy już są w trakcie budowania odpowiedniej formy na nadchodzący sezon. Coraz częściej zawodnikom pomaga trener, który nakreśla im odpowiednie ćwiczenia, a także dba o jakość ich wykonania. 

Jedną z takich osób jest Łukasz Rambalski. To duże nazwisko w polskim świecie sztuk walki, gdyż w swojej karierze osiągnął on mistrzostwo Polski w K-1 oraz Muay Thai. W przeszłości Rambalski występował także w kadrze Polski, a w karierze stoczył łącznie ponad 150 walk. Kickbokser od kilku lat pomaga Szymonowi Woźniakowi. Współpracuje z nim także Wiktor Przyjemski i Tomasz Orwat.

Reklama

Szymon Woźniak potrafi czuć się, jak na torze

Praca z trenerem zastanawia o tyle, że wydaje się, iż trudno zbudować program konkretnie pod potrzeby żużlowca. To jednak jest możliwe. - Mamy z chłopakami opracowane ćwiczenia "specyficzne". Po nich Szymon potrafi powiedzieć, że czuje się jak po wyścigu. Finalnie dążę do tego z zawodnikami, by symulować takie ćwiczenia - powiedział w rozmowie z naszym portalem Rambalski.

Motocykl wymaga od żużlowców sporej siły. Były zawodnik K-1 dba o to, by jego podopieczni skupili się na wszystkich istotnych aspektach. - W treningu sportowca liczy się całokształt. Musi więc być on silny, sprawny i tak wytrenowany, aby maksymalnie zmniejszyć ryzyko kontuzji. Ponadto musi wytrenować jednostki sił oraz szlaki energetyczne, z jakich korzysta podczas wyścigu. Nie można zapomnieć o regeneracji, którą należy zaplanować podczas mikrocyklu - dodał kickbokser.

Woźniak i Przyjemski wchodzą w decydującą fazę treningu

Powoli Woźniak i Przyjemski wejdą na najwyższe obroty. Wcześniej ich trening był bardziej zbilansowany, gdyż nie mogą oni od razu przejść do wspomnianej części przygotowań. - Najpierw należy wykonać szereg innych rzeczy, począwszy od ocenienia sprawności i mobilności żużlowca. Jeden będzie gotowy szybciej, drugi potrzebuje więcej czasu. Dopiero potem wdraża się plan treningowy, pomagający zawodnikowi w jeździe i wygrywaniu wyścigów - stwierdził Rambalski.

Trenera cieszy fakt, że przyszło mu pracować z zawodnikami wykazującymi duże chęci do pracy. - Żużlowcy są bardzo zaangażowani. Całkowicie ufają mi, jeśli chodzi o cały proces treningowy i sumiennie wykonują postawione przed nimi zadania. Tak się złożyło, że nie pracuję z żużlowymi "dinozaurami", więc mogę z nich dużo wyciągnąć. Trenujemy bardzo intensywnie - powiedział były kickbokser.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy