Reklama

Reklama

Żużlowa egzotyka. Najlepszy Norweg jest Polakiem. Rywalizują o opony i olej

Trudno o mocny żużel w kraju, w którym regularnie panują niskie temperatury, a wszyscy dookoła zakochani są w sportach zimowych. W historii norweskiego żużla było niemniej kilku zawodników wartych uwagi. Najlepszy z nich w międzynarodowych rozgrywkach od prawie 20 lat startuje jednak jako Polak, choć nadal nie nauczył się choćby podstaw naszego języka. Mowa oczywiście o Rune Holcie.  

Mają inne priotytety

Reklama

Norwegowie uwielbiają sportową rywalizację, ale niekoniecznie akurat żużlową. Ilość medali zdobytych w sportach zimowych, takich jak biegi czy skoki narciarskie, jest nie do oszacowania. Mają także mocne reprezentacje w hokeja na lodzie czy piłkę ręczną. Z racji uwarunkowań klimatycznych znacznie popularniejsze są dyscypliny halowe. Komu by się chciało siedzieć 2-3 godziny na jakimś żużlu? Pomijając fakt, że w wielu norweskich miastach ciemno robi się o 15:00 i albo od razu instalujemy oświetlenie, albo robimy zawody o 12:00.

Mimo tego kilka razy do krainy fiordów zawitał wielki żużel, za sprawą Grand Prix w Hamar. Były to historyczne zawody, po raz pierwszy zorganizowane na przestrzeni całkowicie zamkniętej. Żużlowa elita spotykała się tam w latach 2002-2004, a czasowo układany tor był wybitnie nielubiany przez Tomasza Golloba. W końcu jednak zaprzestano organizacji turnieju, bowiem hałas i spaliny były nie do zniesienia. Park maszyn lokalizowano pod trybunami, co jeszcze potęgowało nieprzyjemne uczucie, nawet dla najwierniejszych sympatyków.

W Norwegii odbywają się sporadycznie turnieje żużlowe, głównie przeznaczone dla amatorów i półamatorów. Odbywają się mistrzostwa tego kraju, ale ich obsada nie powala na kolana. Funkcjonuje pięć torów, które zapewniają warunki niezbędne do organizacji zawodów. Kibice z pewnością najbardziej kojarzą Elgane, gdzie jeszcze kilka lat temu odbywały się imprezy rangi międzynarodowej, na przykład eliminacja IMEJ. Co ciekawe, w tamtejszych jeździ także Polak, Tomasz Fryza.

Polak najlepszym Norwegiem

W ostatnich kilkunastu latach trafiło się kilku norweskich żużlowców, którzy prezentowali niezły poziom. Lars Gunnestad startował w lidze polskiej, w barwach klubów z Zielonej Góry, Bydgoszczy, Rybnika i Ostrowa. Z tym pierwszym zdobył nawet tytuł Drużynowego Mistrza Polski w 1991 roku. Jeździł również w Szwecji. Zdarzyło mu się kilka występów w cyklu GP, ale tam stawki nie zawojował. Śmiało, można go jednak określić drugim najlepszym Norwegiem w najnowszej historii norweskiego żużla.

Tym pierwszym jest oczywiście Rune Holta, który startuje jako Polak. Przyjęcie obywatelstwa ułatwiło mu w Polsce sprawy logistyczne i tak od prawie 20 lat żużlowiec jest Polakiem. Był nawet dwukrotnym indywidualnym mistrzem kraju (2003,2007). Zwłaszcza pierwszy z tych tytułów był wielkim zaskoczeniem. Finał odbywał się w Bydgoszczy i jedyne pytanie brzmiało: "czy Gollob wygra z kompletem punktów?". Ostatecznie kompletu nie zdobył, bo zabrał mu go Holta właśnie, który sięgnął po złoto. Wielu kibiców było tym wręcz zniesmaczonych. - Norweg mistrzem Polski - mówiono.

Oprócz triumfów w IMP Holta ma na koncie sporo innych sukcesów. Był także brązowym medalistą IMŚJ, wygrywał turnieje GP. W 2010 był o krok od medalu w elicie, zajął w końcowej klasyfikacji czwarte miejsce. Można śmiało określić go jedną z legend częstochowskiego Włókniarza, w tym klubie przejeździł bowiem 12 sezonów. Holta łącznie w Polsce zwiedził aż dziewięć klubów i wiele lat startował w ekstralidze. Za rok pojedzie o klasę niżej, w barwach ROW-u Rybnik.

Perspektyw nie widać

Wspomniany Holta skończy jednak w przyszłym roku 48 lat i oczywiste jest, że nieuchronnie zmierza ku końcowi kariery. Choć deklaruje chęć startów jeszcze przez kilka lat, jego skłonność do kontuzji i liczne upadki mogą przyczynić się do szybkiej weryfikacji tych planów. Na chwilę obecną jest najstarszym żużlowcem polskich lig żużlowych i jednym z najstarszych żużlowców na świecie. A już na pewno najstarszym wśród tych profesjonalnych.

Jeśli jest w Norwegii ktoś, na kogo warto zwrócić uwagę, to może Lasse Fredriksen. Swego czasu potencjał zdradzał także Glenn Moi, ale jego słowa w wywiadzie dla WP nie napawają optymizmem. - W Norwegii nie widzę szans na rozwój żużla. Nie wydaje mi się, by była u nas jakakolwiek możliwość dla tej dyscypliny - mówił bez ogródek. Wydaje się, że jedyną szansą dla takich zawodników byłby kontrakt w lidze polskiej, ale mało kto zaufa nastolatkowi z Norwegii, który nie ma pojęcia o żużlu nad Wisłą.

Problemem Norwegii jest amatorskie podejście do żużla. Same rozgrywki pełne są ludzi, którzy chcą po prostu speedwayem się bawić, a co za tym idzie, ci profesjonalni są traktowani tak samo, nawet jeśli mają poważne zamiary. Nawet nagrody w turniejach są nieco śmieszne - zawodnicy dostają podarunki w postaci opon czy oleju za wysokie miejsca. W ten sposób żużel w Norwegii się nie przebije i jeszcze długo będzie tam egzotyką.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii! ZAGŁOSUJ i wygraj 20 000 złotych - kliknijZapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Rune Holta | Lars Gunnestad | Glenn Moi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje