Reklama

Reklama

Żużel. Zawodnicy Orła Łódź zderzyli się z tirem. Nikt nikogo nie oszukał

Po odwołaniu czwartkowego meczu Aforti Start Gniezno – Orzeł Łódź pojawiły się spekulacje, że mamy do czynienia z kombinacją, że historia o wypadku zawodników gości to ściema. A w ogóle, co to za odwoływanie spotkania z powodu kolizji na drodze. Sprawa jest jednak poważna, bo juniorzy Orła jadąc na mecz, wpadli pod tira.

Dwa lata temu była taka sytuacja, że jeden z klubów chciał odwołać mecz, dowodząc, że ich zawodnik miał wypadek drogowy. PZM wszystko sprawdził i okazało się, że żużlowiec celowo wjechał do rowu, pozorując zdarzenie. W istocie chodziło o to, żeby zyskać pretekst do odwołania spotkania.

Opinia publiczna nie zna tej historii, ale gdy pojawiła się informacja, że Aforti Start Gniezno nie pojedzie z Orłem Łódź, bo zawodnicy tej drugiej drużyny mieli wypadek, to od razu ruszyła w internecie lawina spekulacji.

Podejrzewano Start i Orzeł o kombinacje

Podejrzewano kluby, że kombinują. Różne teorie się pojawiały. Także taka, że Start dogadał się z Orłem, żeby pojechać ten mecz, kiedy na stadion będą mogli wejść kibice.

Reklama

Sprawdziliśmy w PZM, jak to wygląda i dlaczego odwołano mecz z powodu drogowej kolizji. Z naszych ustaleń wynika, że kiedy Orzeł wysłał pismo z informację i prośbą o przełożenie, to związek poprosił o pełną dokumentację wypadku. W PZM chcieli mieć pewność, że to nie jest historia podobna do tej, gdzie zawodnik celowo wjechał do rowu.

Orzeł poparł prośbę pismami z policji i szpitala

Orzeł odpowiedział na pismo z PZM. Przekazał, że na miejscu była policja, że została sporządzona notatka ze zdarzenia. W związku wiedzą, kto był na miejscu, jaka jednostka policji się tym zajmowała. Jest informujący o tym dokument. PZM dostał też z klubu zdjęcia z miejsca wypadku, na którym widać roztrzaskanego busa stojącego za naczepą tira. Jest też potwierdzenie, że jeden z zawodników Orła trafił do szpitala.

W związku tłumaczą nam, że to nie jest tak, że ktoś napisze sobie, że miał wypadek i z tego powodu odwołuje się mecze. Do podjęcia takiej decyzji potrzebne są solidne podstawy. W przypadku Orła mieliśmy kraksę z udziałem dwóch juniorów awizowanych w składzie na czwartkowe spotkanie. Jeśli do tego dołożymy, że ten trzeci, czyli Aleksander Grygolec jest kontuzjowany i nie może jechać, to staje się jasne, że mecz trzeba było odwołać. Nic na siłę.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama