Reklama

Reklama

Żużel. Zaskoczyliśmy Niemców. Musieli napakować stadion elektroniką, żeby spełnić polskie standardy

Drużyna Trans MF Landshut Devils szykuje się do występów w 2. Lidze Żużlowej. Na stadionie sporo się zmieniło, bo klub z Bawarii dopasowuje obiekt do polskich wymogów. Teraz w Landshut mają najbardziej napakowany elektroniką żużlowy obiekt w Niemczech.

- Klub robił imprezy FIM, czyli międzynarodowej federacji, ale polskie wymogi są wyższe - mówi Sławomir Kryjom, menedżer Landshut, na polskizuzel.pl. - Trzeba było wymienić zegary dwóch minut. Teraz jest nowy na starcie i w parku maszyn. Dodatkowo mamy nowe lampy sygnalizacyjne w parku maszyn. Chodzi o zielone i czerwone światło, które oznacza otwarcie i zamknięcie toru. Inną nowością jest kamera na linii start-meta, która ma pomóc sędziemu w podejmowaniu decyzji.

Reklama

Kryjom, to człowiek z Leszna. W przeszłości menedżer tamtejszej Fogo Unii oraz Unibaxu Toruń. Od kilku lat był telewizyjnym ekspertem, teraz dostał propozycję z Landshut i postanowił z niej skorzystać. Pomaga przebić się Niemcom przez polskie przepisy, a od kwietnia będzie prowadził zespół w meczach.

Wracając do prac na stadionie, to są one związane z tym, że wkrótce do Landshut przyjadą działacze PZM, by odebrać obiekt. Na pewno zajrzą w każdy kąt, więc Niemcy chcą być gotowi. Kryjom przekonuje, że będą, a niejeden klub w Polsce chciałbym mieć taki obiekt, jak niemieckie Landshut.

Przy okazji odbioru odbędzie się szkolenie dla osób funkcyjnych. Na miejscu będzie pracowała niemiecka obsługa, która jest świetnie rozeznana w międzynarodowych przepisach, ale tu chodzi o przyswojenie polskich. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje