Reklama

Reklama

Żużel. Wynalazek sędziego Meyze kiedyś pomógł Gollobowi. Teraz dłubie w drewnie

Krzysztof Meyze to absolutna czołówka polskich sędziów. Uczeń szefa arbitrów Leszka Demskiego, u którego był praktykantem. Teraz finały, to jedna z jego specjalności. Inną jest dłubanie w drewnie. Meyze wyszukuje w stolarni deski z odpadów i robi z nich zegary, świeczniki, ozdoby i deski dla kucharzy. – Zawodowo pracuję w metalu, drewno to pasja – czytamy na stronie.

Krzysztof Meyze zaczynał w żużlu jako wirażowy na Polonii Bydgoszcz. Później został w tym klubie szefem parku maszyn, wreszcie kierownikiem zawodów. Sędzia jest od 2012 roku. Praktykował u Leszka Demskiego, który obecnie jest szefem arbitrów. Eksperci mówią o Meyze, że to czołówka. Zdarzały mu się oczywiście wpadki. Po finale 2016 (Stal Gorzów - Get Well Toruń) mówiło się, że zostanie zawieszony na dwa miesiące. Zarzucono mu, że nie zareagował na pogarszające się warunki torowe, że nie zarządził żadnych prac, które mogłyby to zmienić. Meyze nie posypał głowy popiołem, nie przyznał się do winy. Był nawet gotów zakończyć karierę sędziego. Ostatecznie sprawa rozeszła się po kościach, wielkich konsekwencji nie było.

Reklama

Ciekawostką jest fakt, że do pierwszego finału został wyznaczony już po roku pracy. Niestety zawody w Zielonej Górze nie doszły do skutku. To był 2013 rok i słynny finał Falubaz - Unibax, z którego goście uciekli.

Sędziowanie to jedna z wielu pasji pana Krzysztofa. Na pewno można go nazwać wynalazcą. W technikum, w ramach pracy dyplomowej skonstruował symulator startu. To urządzenie do sprawdzania refleksu. Dla żużlowców jest ono o tyle istotne, że przecież w momencie startu to właśnie refleks odgrywa olbrzymią rolę. Z maszyny Meyze korzystał Tomasz Gollob. To pomogło mu zdobyć tytuł mistrza świata w 2010 roku.

Meyze zawodowo jest specjalistą od gaszenia pożarów. Pracuje w firmie, która produkuje systemy przeciwpożarowe. Jest konstruktorem narzędzi i programistą. Robi w metalu, ale w domu, dla odprężenia zajął się dłubaniem w drewnie.


  Sędzia nie może opowiedzieć o swojej pasji, bo wewnętrzne przepisy PZM tego zabraniają. Arbiter chwali się jednak swoją pracą w mediach społecznościowych. Widać tam, że robi zegary, świeczniki, ozdoby i deski dla kucharzy. Materiały zbiera w stolarni, w odpadach, bo wybiera takie deski, które mają sęki i inne wady. Dla producenta mebli są one bezużyteczne, ale dla sędziego dłubiącego w drewnie już niekoniecznie.

Pan Krzysztof zaraził pasją syna, który wypala w drewnie postacie z filmów. Na jednym ze zdjęć na Wooden World można zobaczyć gangstera Gustavo Fringa z kultowego serialu Breaking Bad.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Dowiedz się więcej na temat: żużel | Krzysztof Meyze | Tomasz Gollob | Leszek Demski | PGE Ekstraliga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama