Reklama

Reklama

Żużel. Wyjątkowa zima dla Jaimona Lidseya. Zrobił to po raz pierwszy w życiu

Jaimon Lidsey na długo nie zapomni tegorocznej zimy. Kilka miesięcy temu Australijczyk po raz pierwszy zobaczył swojego pierworodnego syna, a pod koniec marca zawitał na pokład helikoptera, czego nie doświadczył nigdy wcześniej.

Sezon 2020 dla Jaimona Lidseya był idealny pod każdym względem. Australijczyk w fenomenalnym stylu zdobył w nim między innymi złoty medal indywidualnych mistrzostw świata juniorów. Ponadto młodzieżowiec wywalczył sobie miejsce w składzie Fogo Unii Leszno, z którą w październiku triumfował w rozgrywkach PGE Ekstraligi.

W jego życiu również działo się naprawdę wiele. Na początku sierpnia 22-latek po raz pierwszy został ojcem. Swojego pierworodnego syna zawodnik pochodzący z Antypodów zobaczył dopiero w grudniu, kiedy to mógł spokojnie zawitać do ojczyzny po zakończonym sezonie. Jaimon Lidsey aktualnie wraz z najbliższymi przebywa w naszym kraju, gdzie również czekała go chwila, której nie zapomni do końca życia.

Reprezentant leszczyńskiego klubu po raz pierwszy wsiadł na pokład helikoptera. Zrobił to w zacnym gronie, ponieważ towarzyszył mu sam Jason Doyle, czyli australijski mistrz świata z 2017 roku. Koledzy z drużyny postanowili zobaczyć Leszno z lotu ptaka. Z pewnością punktem głównym wycieczki był przelot nad stadionem imienia Alfreda Smoczyka, gdzie swoje mecze domowe rozgrywa Fogo Unia.

Reklama

Nie jest to pierwsza przygoda żużlowców związana z tym środkiem transportu. Już w listopadzie ubiegłego roku całą Polskę zaskoczył Motor Lublin, kiedy to na obiekt przy Alejach Zygmuntowskich w helikopterach przyleciały dwa nowe nabytki klubu - Mateusz Cierniak oraz Krzysztof Buczkowski. Cała akcja była związana nie tylko z przedstawieniem zawodników, ale i prezentacją kevlarów na sezon 2021.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama