Reklama

Reklama

Żużel. Wszystkie grzechy trenera Włókniarza. Ma o czym myśleć

Piotr Świderski pojawił się w Eltrox Włókniarzu pod koniec sezonu 2020. Wtedy zbierał pochwały, choć nie awansował z drużyną do play-off. Taryfa ulgowa jednak się skończyła. Teraz Świderski zbiera cięgi za tor i prowadzenie zespołu.

Eltrox Włókniarz przegrał w tym sezonie trzy z czterech spotkań i awans do play-off stoi ogromnym znakiem zapytania. Niektórzy mówią wprost, że drużyna powinna się skupić na walce o utrzymanie. Trener/menadżer Piotr Świderski, który do niedawna zbierał pozytywne recenzje, teraz czyta w mediach, czy nadaje się do tej roboty.

Zaletą Świderskiego jest to, że jeszcze niedawno siedział na motocyklu, że może swobodnie rozmawiać z zawodnikami o technice jazdy i ustawieniach sprzętu. Prowadzenie drużyny, to jednak coś więcej. Rok temu Świderski przejmował zespół na fali euforii i bez żadnych zobowiązań. Wiadomo było, że jak nie wyjdzie, to nikt nie może mieć do niego pretensji. Teraz każdy patrzy inaczej, a lista grzechów Świderskiego krótka nie jest.

Reklama

Toru trener Włókniarza nie ogarnia

Nie brak głosów, że to prezes Włókniarza Michał Świącik przygotowuje tor. Jednak nawet jeśli by tak było, to odpowiedzialność za tor bierze na siebie trener. Jeśli pozwala sobie wejść na głowę, tym gorzej. Jeśli nie, to po prostu nie sposób nie zwrócić uwagi na błędy popełniane przez Świderskiego w tym względzie.

W meczu z Fogo Unią Świderski zaskoczył rywala torem na początku, ale potem stracił nad nim kontrolę. Po każdej przerwie na kosmetykę tor coraz bardziej sprzyjał gościom, a trener nie zrobił niczego, żeby ten stan rzeczy zmienić.

Sytuacja powtórzyła się w meczu ze Spartą, gdzie aż się prosiło, o czym nawet mówił w studio trener Marek Cieślak, żeby zgarnąć luźny materiał spod bandy, bo zawodnicy gości robią tam akcje za 3 punkty. Tego jednak Świderski nie zrobił. Na dokładkę przygotował tor na twardo, co okazało się błędem i pomogło Sparcie.

Na usprawiedliwienie Świderskiego można napisać, że rok temu Włókniarz też miał problemy z torem, a przecież nie on był trenerem.

Włókniarz nie jedzie, a zmian nie ma

Taktycznie trener Świderski też na razie nie ma za wiele do zaoferowania. Żeby daleko nie sięgać, weźmy pod uwagę ostatni mecz, gdzie Kacper Woryna już po pierwszym biegu nadawał się do zmiany, gdzie nie wykorzystał on Fredrika Lindgera i Jakuba Miśkowiaka, którzy prezentowali się całkiem nieźle.

Brak jest też pomysłu na zagospodarowanie Bartłomieja Kowalskiego, który dobrze zaczął, ale ostatnio siedzi na rezerwie.

Brak zdecydowanych kroków w sprawie Woryny

Trener każdej drużyny odpowiada też za to, jak prezentują się zawodnicy. A Włókniarz ma wiele problemów. Największy z Woryną.

Nie jest tajemnicą, że zawodnik nie ma wielkiej wiedzy o sprzęcie i potrzebuje fachowca-doradcy, który pomoże mu dobrać ustawienia i podpowie, jak jechać. Szkoleniowiec już dawno powinien był to zauważyć i wymóc na zawodniku zmiany. Dotąd tego nie zrobił.

Świderski niewątpliwie ma o czym myśleć. Jeśli jednak wyciągnie odpowiednie wnioski, to za kilka miesięcy będzie mógł powiedzieć, że dostał dobrą szkołę życia, ale po przejściowych problemach wyszedł na prostą.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama