Reklama

Reklama

Żużel. Wilki chwalą się zakupami, a kibic pyta, czy to tak na poważnie

- Bierzemy juniorów eWinner Apatora – pochwaliły się Cellfast Wilki Krosno ogłaszając roczne wypożyczenie Aleksa Rydlewskiego i Jakuba Janika. – To chyba nie na ligę – pyta jeden z zaniepokojonych kibiców w mediach społecznościowych studząc nieco emocje. – Miejmy nadzieję, że to dopiero początek budowy formacji juniorskiej – dodaje inny, co jasno pokazuje, że nie takich ruchów klubu oczekiwano.

Cellfast Wilki Krosno po awansie do eWinner 1. Ligi zbudowały ciekawy i dość mocny zestaw seniorski. Gorzej z juniorami. Tu jest potężna dziura. Klub pochwalił się niedawno wypożyczeniem dwóch juniorów eWinner Apatora. - Zarówno Aleks Rydlewski jak i Jakub Janik to młodzieżowcy, którzy dysponują sporym potencjałem, mają dużo do udowodnienia i liczymy na ich skuteczną jazdę mówi dla serwisu wilkikrosno.pl prezes krośnieńskiego klubu Grzegorz Leśniak. - Z nowymi zawodnikami i Kacprem Przybylskim nasza formacja juniorska Wilków liczy już trzech żużlowców - dodaje, ale przecież wiadomo, że liczy się jakość, nie ilość.

Reklama

Doskonale czują to kibice, którzy na fanpage’u Wilków wyrażają nadzieję, że to nie koniec wzmocnień na pozycjach juniorskich. - Miejmy nadzieję, że to rzeczywiście dopiero rozpoczęcie budowy formacji juniorskiej. Fakt, że na rynku młodzieżowców bieda straszna i bardzo trudno będzie wyciągnąć kogokolwiek, kto może przywozić punkty. Może jednak prezes kogoś jeszcze wyciągnie - wyraża nadzieję pan Konrad, kibic Wilków.

Prezes Leśniak wierzy jednak w dwójkę z Apatora. Taki Rydlewski wygrywał w tym roku w DMPJ z wieloma juniorami pierwszej ligi. Sam zawodnik podkreśla, że w Krośnie chciałby pokazać, że obcowania w jednym parku maszyn z braćmi Holderami może dać wymierny wynik punktowy. Dla Janika sezon 2021 to z kolei być albo nie być w żużlu. To ostatni jego rok w wieku juniora, więc zapowiada, że wszystko kładzie na jedną kartę.

W Krośnie po cichu liczą jednak, że do Wilków trafi Mateusz Bartkowiak z Moje Bermudy Stali Gorzów. O tym się od jakiegoś czasu spekuluje, a prezes Leśniak nie przecina tych plotek jednoznacznie. Problem z Bartkowiakiem jest taki, że prócz talentu ma pecha. Mimo młodego wieku, 17 lat, już zaliczył dwie bardzo poważne kontuzje. Trudno powiedzieć jak duże piętno odcisnęły one na psychice żużlowca. Reasumując, nawet jak trafi do Wilków, to też trudno będzie mówić o złotym strzale.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama