Reklama

Reklama

​Żużel. Wiktor Kułakow zdradził, kiedy i z kim przyjedzie do Polski. Na razie ma kłopot z uzyskaniem wizy

Wiktor Kułakow obecnie przebywa w Rosji, gdzie przygotowuje się do sezonu 2021. Zawodnik, który ma być liderem Zdunek Wybrzeża Gdańsk zdradził, kiedy przyjedzie do Polski. Zamierza zabrać ze sobą żonę, jednak najpierw musi wyrobić wizy.

Zdunek Wybrzeże na początku listopada wystrzeliło bombę kontraktując Wiktora Kułakowa, jednego z najskuteczniejszych zawodników eWinner 1. Ligi. Rosjanin obecnie przebywa w swoim kraju, gdzie przygotowuje się do sezonu. W rozmowie z oficjalnym serwisem gdańszczan zdradził, kiedy przyjedzie do Polski. - Chciałbym przyjechać pod koniec lutego, najpóźniej na początku marca. Muszę najpierw wyrobić wizę, a obecnie jest to utrudnione, bo wszystkie punkty są zamknięte. Myślę, że w Rosji będzie okazja wsiąść na motocykl, ale na razie pogoda temu nie sprzyja - powiedział żużlowiec.

Reklama

W czasach pandemii koronawirusa przemieszczanie się po świecie jest bardzo utrudnione. Kułakow już w 2020 roku nie widział najbliższych przez wiele miesięcy. Niedawno wziął ślub, dlatego zamierza zabrać ze sobą żonę. Wyrobienie wizy może nie być jednak takie proste. - Żona na pewno będzie ze mną, ale - podkreślam - najpierw musimy wyrobić wizy. W moim przypadku nie powinno być z tym problemów. Gorzej z żoną, ponieważ z Rosji do Polski wpuszczają tylko ludzi jadących do pracy - dodał. 

W Rosji nie ma tak rygorystycznych obostrzeń jak u nas. - Mamy obostrzenia, ale nie są one aż takie, jak w Polsce. Część sklepów jest zamknięta, ale np. siłownie mamy otwarte, więc nie ma problemu, by pójść i poćwiczyć. Oczywiście nie jest tak, że mogą wejść wszyscy. Są ograniczenia i jednocześnie może przebywać na siłowni określona liczba osób. Podobnie wygląda to w przypadku kin czy restauracji. Choć ja akurat staram się mniej wychodzić z domu, żeby zminimalizować ryzyko zakażenia - zaznaczył Kułakow. 

Żużlowiec trenuje, mechanicy przygotowują sprzęt. - Jeszcze jesteśmy na etapie kompletowania sprzętu. Ostatnio rozmawiałem z mechanikami i nie wszystko jest jeszcze gotowe. Ufam im, dzięki czemu nie muszę wydzwaniać co chwilę i pytać jak idzie praca. Oni sami dokładnie wiedzą, co mają robić. Nie będziemy jednak za dużo kombinować. Silniki zostają te same, od tego samego tunera. Muszę przyjechać do Gdańska i zobaczyć jak wygląda tor. W zależności od tego poczynimy kolejne inwestycje, ale pod względem sprzętowym nigdy nie miałem żadnych problemów - podsumował.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje