Reklama

Reklama

Żużel. Wiktor Jasiński i kariera last minute. Rok temu nikt go nie znał, teraz jest w kadrze

Wiktor Jasiński to doskonały przykład na to, że nigdy nie jest za późno na rozpoczęcie kariery żużlowca. Młodzieżowiec Moje Bermudy Stali kilka miesięcy temu w wieku 19 lat zadebiutował w PGE Ekstralidze, a teraz należy do grona reprezentantów Polski. Powołanie do kadry ma zmotywować go jak nigdy wcześniej. Jest to mu potrzebne, bowiem przed zawodnikiem sezon z gatunku: być albo nie być.

Jeszcze przed sezonem 2020 mało kto spodziewał się, że Wiktor Jasiński kiedykolwiek wystąpi w PGE Ekstralidze. Co prawda młodzieżowiec notował dość dobre występy w zawodach juniorskich i gołym okiem było widać u niego progres z turnieju na turniej. Pomimo tego wielu nie widziało w nim perspektywicznego zawodnika, z racji późnego rozpoczęcia kariery. 20-latek zaczął trenować dopiero po osiągnięciu pełnoletności, więc już na starcie był przynajmniej dwa sezony za wszystkimi swoimi rówieśnikami. Wychowanek Stali determinacją udowodnił jednak, że trzeba się z nim liczyć.

Reklama

Upragniony debiut w najlepszej lidze świata nadszedł pod koniec czerwca ubiegłego roku, kiedy to Moje Bermudy Stal mierzyła się w Rybniku z tamtejszym PGG ROW-em. 3 punkty z bonusem jak na pierwszy raz z PGE Ekstraligą można uznać za naprawdę świetny rezultat. Później bywało już różnie, ale kibice pokochali młodzieżowca przede wszystkim za widowiskową jazdę. Starty w najwyższej klasie rozgrywkowej Jasiński łączył również z występami w drugoligowym SpecHouse PSŻ-cie, gdzie w starciu z RzTŻ Rzeszów uzyskał pierwszy w życiu komplet punktów. Wisienką na torcie był pierwszy punkt w Grand Prix wywalczony na torze w Gorzowie po kapitalnej walce z Maxem Fricke.

Znakomita postawa gorzowianina nie umknęła nowemu trenerowi reprezentacji Polski, Rafałowi Dobruckiemu, który powołał młodzieżowca do kadry juniorów. - Na pewno jest to dla mnie wielki zaszczyt. Zawsze marzyłem, żeby reprezentować Polskę na arenach międzynarodowych i nie tylko. Cieszę się, że zostałem zauważony przez trenera Rafała Dobruckiego. Na pewno jest to dla mnie zastrzyk motywacji. Jazda z orzełkiem na piersi bardzo motywuje do dalszej pracy i rozwoju - mówi Jasiński na łamach stalgorzow.pl.

20-latka czeka naprawdę wymagający sezon i to nie tylko ze względu na znalezienie się w reprezentacji naszego kraju. Przed ambitnym zawodnikiem ostatni sezon w gronie juniorów. Utalentowany żużlowiec nie może więc sobie pozwolić na słabsze występy, ponieważ mogą one przekreślić jego dalszą przyszłość w tej dyscyplinie sportu.

- Nie chcę sobie stawiać zbyt mocnych celów, bo nie wiadomo, jak to będzie dalej z pandemią. W każdych zawodach chcę prezentować się jak najlepiej i zdobywać pokaźne ilości punktów. To będzie mój ostatni sezon w roli juniora, więc jestem tego świadomy, że muszę się pokazać z dobrej strony, żeby móc dalej rozwijać się i uczestniczyć w życiu żużlowym. Chcę punktować, robić swoje bez presji i bawić się jazdą - zakończył. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje