Reklama

Reklama

Żużel. Wiemy, dlaczego ZOOleszcz DPV Logistic GKM podpadł tunerowi Kowalskiemu. Klub złamał umowę

W sobotę wieczorem tuner Ryszard Kowalski poinformował o zerwaniu umowy z jednym z klubów PGE Ekstraligi. Chodzi o ZOOleszcz DPV Logistic GKM Grudziądz. Wiemy, dlaczego najlepszy mechanik na świecie podjął taką, a nie inną decyzję.

ZOOleszcz DPV Logistic GKM Grudziądz miał z tunerem Ryszardem Kowalskim umowę, która gwarantowała klubowi silniki dla juniorów.

Przy podpisaniu kontraktu mechanik miał zastrzec, iż nie życzy sobie, by z jego sprzętu korzystali Przemysław Pawlicki i Krzysztof Kasprzak. Klub miał zapewnić, że to się nie stanie. Jednak w tym sezonie Pawlicki od początku jeździ na klubowych sinikach od Kowalskiego, a Kasprzak miał je w meczu z eWinner Apatorem Toruń.

Tuner Kowalski już 3 tygodnie temu podjął decyzję

Kowalski dowiedział się o złamaniu umowy i już 3 tygodnie temu podjął decyzję, że kontrakt z klubem zostanie zerwany. Mechanik czekał, aż klub przyjedzie do serwisu z silnikami, by poinformować, że dalszej współpracy nie będzie. Sobotni wpis tunera w mediach społecznościowych nie był dla klubu żadnym zaskoczeniem.

Reklama

GKM już od jakiegoś czasu wie, że nie ma co liczyć na nowe silniki i serwis starych u Kowalskiego. Musi sobie szukać innego rozwiązania. Oczywiście Nicki Pedersen i Norbert Krakowiak, a więc indywidualni klienci Kowalskiego mogą liczyć na dalszą współpracę.

Pawlicki podpadł tunerowi 3 lata temu

Warto wiedzieć, że Pawlicki jeszcze 3 lata temu był w stajni Kowalskiego, ale umowa została zerwana. Zawodnik mocno się czymś naraził, bo już nie ma dla niego drogi powrotnej. To samo jest z Kasprzakiem. Właśnie dlatego te dwa nazwiska zostały zastrzeżone przez Kowalskiego przy podpisywaniu kontraktu z klubem.

Ktoś powie, że skoro GKM kupił silniki, to ma prawo nimi dowolnie dysponować. Problem w tym, że jeśli było zastrzeżenie, i klub o nim wiedział, to nie powinien był udostępniać sprzętu Pawlickiemu i Kasprzakowi.

Z naszych ustaleń wynika, że GKM jeszcze będzie próbował odkręcić sprawę. Może dojść do precedensu i sprawy sądowej. Jeśli jednak Kowalski szybko nie zmieni zdania, to drużyna walcząca o utrzymanie może mieć duże problemy. Pawlicki świetnie jeździł na silnikach Kowalskiego. Jeśli będzie zmuszony do przesiadki i wróci do ubiegłorocznego poziomu, to GKM będzie miał olbrzymie kłopoty.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje