Reklama

Reklama

Żużel. W sierpniu złamał trzy kręgi. Chce jednak szybko wrócić. To nie żart

Adam Ellis to jeden z największych pechowców kończącego się właśnie roku. Pod koniec sierpnia 24-latek podczas swojego ostatniego biegu finału eliminacji do cyklu Grand Prix brał udział w fatalnie wyglądającym upadku. Diagnoza była dramatyczna – złamane trzy kręgi w środkowej części kręgosłupa.

W tamtym zdarzeniu ucierpiał także Krzysztof Kasprzak. Polak nie odniósł jednak większych obrażeń i kilka chwil później udało mu się nawet zakwalifikować do przyszłorocznych zmagań w cyklu Grand Prix. Sezon zakończył się jednak dla Ellisa, który wciąż przechodzi rehabilitację, ale na start rozgrywek 2021 chce być gotowy. 

Reklama

- Wszystko zmierza w dobrym kierunku. Obecnie nie czuję już takiego dyskomfortu jak wcześniej. Co drugi dzień korzystam z usług fizjoterapeuty i stale robię postępy. Jestem pozytywnie nastawiony. Czas również gra na moją korzyść - przekazał zawodnik w rozmowie z portalem speedwaygb.co.uk

Kogoś może dziwić, że zawodnik, który dopiero co złamał trzy kręgi chce szybko wrócić do jazdy. Żużel jednak nie takie rzeczy widział. Kiedyś Kenneth Bjerre wyjechał na tor ze złamaną nogą. Starty z mniej lub bardziej poważnymi kontuzjami to w żużlu norma. Jason Doyle kiedyś walcząc o tytuł mistrza świata poruszał się o kulach, ale kiedy miał jechać i walczyć o punkty, to odrzucał je na bok i przepychał się z rywalami na torze.

Przypomnijmy, że Ellis na polskich torach ma drugi rok z rzędu reprezentować barwy RzTŻ Rzeszów. Poprzedni przedwcześnie zakończył z rewelacyjną średnią 2,00. Poza naszym krajem, w swojej ojczyźnie żużlowiec będzie zdobywał punkty dla Swindon Robins.

Dowiedz się więcej na temat: żużel | 2. Liga Żużlowa | Adam Ellis | RzTŻ Rzeszów | Swindon Robins

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje