Reklama

Reklama

Żużel. W Polsce za chwilę skończą sezon, ale będą jeszcze jeździć w Czechach

Aforti Start Gniezno nie może zaliczyć tego sezonu do udanych. Gnieźnianie w tym momencie są na siódmym miejscu w tabeli eWinner 1. Ligi i na dwie rundy przed końcem są pewni, że nie awansują do fazy play-off po raz pierwszy od reaktywacji w 2017 r. Nie oznacza to jednak, że czerwono-czarni nie będą pojawiać się na żużlowych torach. Dwa dni temu wystartowała bowiem czeska Exstraliga, w której jeździ Aforti Start Gniezno Liberec.

Jak wskazuje nazwa drużyny, trzonem kadry polsko-czeskiej drużyny są zawodnicy Aforti Startu Gniezno. Na jazdę w Czechach zdecydowali się: Oskar Fajfer, Kevin Fajfer, Mikołaj Czapla, Marcel Studziński i Szymon Szwacher. Poza tym, gnieźnianie sięgnęli po zawodników startujących w innych polskich drużynach: Marcina Nowaka (Łódź), Adriana Gałę (Bydgoszcz), Daniela Kaczmarka (Ostrów) i Larsa Skupienia (Poznań). W barwach Startu miał jeszcze jeździć Norbert Krakowiak (Grudziądz), ale na jego udział w rozgrywkach nie zgodziła się czeska federacja.

W pierwszej z czterech rund, rozgrywanej na torze w Pardubicach, triumfowali gospodarze - reprezentanci Zlatej Prilby Pardubice. Z dobrej strony w tych zawodach pokazał się Marcin Nowak, który, jak sam przyznaje, traktuje tę ligę jako szansę do rozwoju. - Można powiedzieć, że jestem zawodnikiem, który ciągle się uczy i chce podnosić swoje umiejętności, dlatego zdecydowałem się na kontrakt w Czechach. Chcę po prostu więcej jeździć. Nie ma co ukrywać, że w lidze czeskiej nie ma szansy na zarobienie milionów, więc o zarobek zdecydowanie tu nie chodzi, chodzi tylko o jazdę - mówi Nowak.

Reklama

Cel? Rozwój

Liga czeska stoi na nieporównywalnie niższym poziomie, niż polskie ligi żużlowe. Mowa tu zarówno o poziomie sportowym, jak i organizacyjnym, czy finansowym. W związku z tym nie ma tam aż tak dużej presji na wynik. Nie oznacza to jednak, że zawodnicy mniej przykładają się do jazdy. - Na pewno traktujemy jazdę w Czechach jako ligę rozwojową - nic na siłę nie będziemy robili. Wiadomo jednak, że fajnie by było zdobyć jakiś medal, bo stojąc pod taśmą, zawsze chce się wygrywać. To nie jest tak, że jadąc na zawody do Czech mówię sobie "o, przyjadę sobie dzisiaj trzeci" - tłumaczy z uśmiechem żużlowiec Orła Łódź.

25-letni wychowanek Unii Leszno to osoba powszechnie lubiana. Nie inaczej jest w Gnieźnie, gdzie Nowak miał okazję startować przez dwa sezony. U części kibiców zrodziła się pewnie myśl, że jeśli Marcin reprezentuje Start w Czechach, być może oznacza to, że w przyszłym sezonie wróci do Gniezna, ale w ramach rozgrywek polskiej ligi. Co na to sam zainteresowany? - Myślę, że tu nie ma żadnego powiązania, że kontrakt w Czechach oznacza, że będę na celowniku Startu. Po prostu pojawiła się okazja do startu i chętnie z niej skorzystałem. Żadnych dodatkowych podtekstów bym się nie doszukiwał - kończy Marcin Nowak.

Kolejne zawody w Czechach, Aforti Start Gniezno Liberec odjedzie na domowym obiekcie w Libercu 3 sierpnia. Podobnie jak w pierwszej rundzie, rywalami będą drużyny z Pardubic, Slanów i Pragi.

Piotr Kaczorek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy