Reklama

Reklama

Żużel. W lubuskim lockdown, a prezes Stali Gorzów fantazjuje na temat kibiców. PGE Ekstraliga mówi o odpowiedzialności

Marek Grzyb przekonuje, że ma pomysł na wpuszczenie kibiców na stadiony. Podaje przykład testu, jaki zrobił piłkarski Union Berlin. PGE Ekstraliga odsyła prezesa Moje Bermudy Stali Gorzów po zgodę do SANEPID-u.

Od poniedziałku mamy lockdown w lubuskim. Ma to związek ze wzrostem liczby zakażeń. Nie przeszkadza to jednak prezesowi Moje Bermudy Stali Gorzów w snuciu wizji ze wpuszczeniem kibiców na trybuny. Opowiada on na portalu pobandzie.com.pl, że warto by zastosować wariant niemiecki. Podaje przykład Unionu Berlin, gdzie zrobiono testy kibiców. W ich trakcie fani poddawali się w specjalnych punktach testom na COVID-19, a kiedy po 30. minutach dostawali wynik, to kierowali się do bramek na trybuny.

Przed nami szczyt trzeciej fali, dziennie mamy powyżej 10 tysięcy zakażeń, więc opowieści o kibicach na stadionie można między bajki włożyć. Zwłaszcza że przy takim wydarzeniu jak mecz, trzeba wziąć pod uwagę także gromadzenie się ludzi w środkach komunikacji miejskiej oraz przed stadionem. Zapytaliśmy jednak prezesa Ekstraligi Wojciecha Stępniewskiego, czy możliwe jest zastosowanie takiego rozwiązania, o którym mówi pan Grzyb.

Reklama

Czy chodzi o zysk z lóż dla VIP-ów?

- Dzisiaj mamy imprezy masowe bez kibiców. Nikt z władz ligi nie będzie występował do polskiego rządu o zgodę na ich wpuszczenie w obecnej sytuacji pandemicznej. Rok temu mieliśmy po trzysta zakażeń, teraz jest powyżej dziesięciu tysięcy. Trochę odpowiedzialności - odpowiada Stepniewski.

Prezes Ekstraligi przyznaje, że szef Stali teoretycznie może wystąpić do SANEPID-u o zgodę, ale ten z pewnością powoła się na rozporządzenie władz i żadnego pozwolenia na mecz z publicznością nie wyda.

Abstrahując od tego, że sytuacja pandemiczna jest nieciekawa, wprowadzenie wariantu niemieckiego niosłoby za sobą dodatkowe komplikacje i koszty. Kto miałby zapłacić za testy? Kto miałby je wykonywać? Po prostu zachodzi pytanie, czy gra jest warta świeczki. Inna sprawa, że łatwo zrozumieć motywację prezesa Grzyba. Dla niego wpuszczenie minimalnej liczby oznacza szansę zapełnienie lóż dla VIP-ów. Stal zarabia na dotychczasowych milion rocznie. Po dołożeniu kolejnych 10, które są w budowie, zysk się zwiększy. Przy tak drogiej drużynie, jaką zbudowała Stal, każdy grosz się liczy.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje