Reklama

Reklama

Żużel. W Grudziądzu mogą mieć duet, o jakim marzyli. Za rok do licencji podchodzi talent z charakterkiem Pedersena

Być może już wkrótce GKM nie będzie musiał martwić się o problemy z formacją juniorską, która od kilku lat jest bolączką tego klubu. W tym roku wzmocnił ją co prawda wypożyczony z Gorzowa Mateusz Bartkowiak, ale kibice jak wiemy zawsze wolą swoich wychowanków. Duże nadzieje rozbudził Wiktor Rafalski, a za rok do licencji na 500cc będzie mógł podejść Kevin Małkiewicz, który ze świetnej strony pokazuje się na motocyklach o mniejszej pojemności.

Od wielu lat panuje przekonanie, że aby osiągnąć drużynowy sukces w polskich ligach, trzeba mieć mocnych młodzieżowców. W większości przypadków ta reguła się potwierdza, ale są pojedyncze zespoły radzące sobie bez wsparcia juniorów. Cellfast Wilki Krosno swój tegoroczny wynik oparły na mocnych i niezwykle równych seniorach. Betard Sparta Wrocław z kolei młodzieżowców ma średnich, ale gwiazdy pokroju Łaguty czy Woffindena nadrabiają wszystko. Nie wszędzie jednak da się to zrobić. Problem tego rodzaju mieli od dawna w Grudziądzu, gdzie nie było aż tak mocnych seniorów i zera wożone przez najmłodszych w zespole były nie do zniwelowania. 

Reklama

Już w sezonie 2021 było nieco lepiej. Spore postępy poczynił Denis Zieliński, przed którym jeszcze dwa lata startów w gronie młodzieżowym. Swoje zrobił także Mateusz Bartkowiak, wypożyczony ze Stali Gorzów. W trakcie sezonu do składu wskoczył Seweryn Orgacki, który co prawda punktów za bardzo nie przywoził, ale jak na absolutnego debiutanta, wyglądał na torze co najmniej zadowalająco. Zresztą, nieprzypadkowo zainteresowały się nim Wilki Krosno. Nawet Miłosz Wysocki, który pojechał w spotkaniu z Eltrox Włókniarzem i choć wyraźnie odstawał od rywali, technicznie prezentował się naprawdę dobrze.

Odliczali w Bydgoszczy, teraz odliczają w Grudziądzu

Początek sezonu 2021 upłynął pod znakiem odliczania dni w trzech ośrodkach. Najpierw w Bydgoszczy i Lesznie nie mogli doczekać się końcówki maja, by zobaczyć w lidze odpowiednio Wiktora Przyjemskiego i Damiana Ratajczaka. Następnie odliczano w Rybniku, by w końcu miejscowy zespół zasilił Paweł Trześniewski. Niestety, dopiero w grudniu 16 lat skończy utalentowany Wiktor Rafalski, który w tegorocznych rozgrywkach młodzieżowych pokazywał się ze świetnej strony. Chłopak jest nieco pokrzywdzony obowiązującym regulaminem, bo mógłby już mieć za sobą rok jazdy w lidze. Tego jednak władze polskiego żużla na razie zmieniać nie chcą.

W 2022 roku do egzaminu na 500cc podejdzie zapewne wyróżniający się w zawodach o Puchar Ekstraligi Kevin Małkiewicz. Obecnie 14-letni żużlowiec zwraca na siebie uwagę nie tylko dzięki sukcesom na torze. Widać po nim bardzo ognisty temperament, nieco przypominający Nickiego Pedersena. Zawodnik bardzo denerwuje się po przegranych biegach, a gdy upadnie, potrafi uderzać pięścią w tor i rzucić goglami. Ambicji mu nie brakuje, ale zapewne będzie potrzeba "schłodzenia" odrobinę jego głowy. Właśnie takich chłopaków potrzebuje jednak żużel.

Jeszcze niedawno było to nie do pomyślenia, ale za rok w Grudziądzu mogą mieć problem, jakiego w życiu by się nie spodziewali. Będzie znacznie więcej utalentowanych młodzieżowców niż miejsc w składzie. Bartkowiak (jeśli zostanie), Rafalski, Zieliński, Orgacki, Wysocki, a przecież na wypożyczeniu do Opola jest jeszcze Kacper Łobodziński. Małkiewicz będzie mógł jechać w lidze dopiero od sezonu 2023. Zapewne klub zdecyduje się dać możliwość jazdy części tych zawodników w innych zespołach, ale kłopot bogactwa to coś, czego w GKM-ie na pozycjach juniorskich jeszcze nie widzieli. 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje