Reklama

Reklama

Żużel. W Gdańsku nie ma strachu. Jeśli Wybrzeże wywalczy awans, to będzie i stadion

Zdunek Wybrzeże Gdańsk ma mocny zespół, ale nie ma szans na awans do PGE Ekstraligi z tą infrastrukturą, którą posiada. Radość z wygrania ligi może być krótka, bo stadion żużlowy w obecnym stanie nie przejdzie przez licencyjne sito. Prezes klubu mruga jednak okiem i mówi, że za rok o tej porze rzeczywistość może być inna.

- Najpierw awansujmy, a potem będziemy się martwić - mówi nam Tadeusz Zdunek, prezes Wybrzeża. - Zresztą miasto o wszystkim wie i myśli nad rozwiązaniem problemu, więc nie wszystko stracone. Faktycznie jest tak, że po ewentualnym awansie stadion byłby dla nas jedyną przeszkodą, bo finansowo stoimy dobrze, jesteśmy wypłacalnym i stabilnym klubem.

Reklama

Słowa prezes i sponsora klubu to jedno, a fakt, że modernizacja stadionu, czy też budowa nowego, jest ogromną inwestycją - to drugie. Motor Lublin za rok będzie dalej jeździł na starym obiekcie, choć awans wywalczył w sezonie 2018. Prezydent miasta dał jednak stosowne gwarancje i wyłącznie dlatego klub ma licencję. - Znamy wymogi, miasto też je zna. Rozmawiałem z odpowiedzialnymi za te sprawy dyrektorami i mogę powiedzieć, że przerażenia w ich oczach nie widziałem - stwierdza prezes Zdunek.

Wybrzeże w listopadowym oknie transferowym znacząco się wzmocniło. Do drużyny dołączyli Wiktor Kułakow, jeden z najskuteczniejszych zawodników eWinner 1. Ligi oraz Jakub Jamróg, który nie tak dawno był jednym z objawień PGE Ekstraligi, ale po słabym sezonie w Motorze Lublin szukał klubu, w którym mógłby się odbić. Prezes Zdunek przyznaje, że plany transferowe wypaliły niemal w 100 procentach, że nie udało się pozyskać jedynie Olega Michaiłowa. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje