Reklama

Reklama

Żużel. Unia Tarnów osiągnie sukces? Talent znów szaleje

Obecny sezon to dla Unii Tarnów głównie pasmo klęsk i porażek. Na sam koniec Unia chce słodko pożegnać się z kibicami. W czwartek młodzieżowcy klubu zapewnili sobie udział w finale Młodzieżowych Mistrzostwach Polski Par Klubowych. Poza tym odbył się Nice Cup w Zielonej Górze. Tam swoją jazdą znów czarował Mateusz Jabłoński.

Unia Tarnów ma za sobą bardzo trudny rok. Dwanaście porażek z rzędu sprawiło, że klub z hukiem spadł z eWinner 1. Ligi. Poza fatalnym poziomem sportowym doszła sterta zaniedbań i chaosu. Przed startem sezonu drużynę zostawił Paweł Miesiąc, gdyż pojawił się problem z pieniędzmi. Stary zarząd nie chciał z kolei oddać stołków, choć pod ich rządami trzykrotny mistrz świata popadł w ruinę. Nowi szefowie muszą przez to zbudować klub niemalże od nowa. Przynajmniej końcówka tarnowian wygląda dobrze. Ostatnio drużyna zdobyła pierwsze zwycięstwo, pokonując Orła Łódź.

Reklama

Swoją cegiełkę do spadku dołożyli Dawid Rempała i Przemysław Konieczny, często jeżdżąc poniżej oczekiwań. Obecnie próbują oni się zrehabilitować, sprawiając swoim kibicom trochę radości. W czwartek obaj pojechali do Poznania na MMPPK, by powalczyć o finał imprezy.

Zadanie nie było łatwe. W turnieju zaplanowano tylko dziesięć wyścigów, a na liście startowej znaleźli się m.in. Arged Malesa Ostrów Wielkopolski, Maszewski GKM Grudziądz i Betard Sparta Wrocław. Tarnowianie zdołali jednak wywalczyć awans. Szczególnie dobrze jeździł Rempała, któremu wyraźnie pomogła rywalizacja w 2. Lidze Żużlowej. W razie problemów duet mógł wesprzeć Piotr Świercz, ale nie pojawił się on na torze. Oprócz Unii miejsce w finale zapewnił sobie GKM.

Talent znów czaruje

W Zielonej Górze juniorzy walczyli z kolei w kolejnej edycji Nice Cup. Stawka zmagań nie powalała. Główną uwagę znów zatem zwrócił na siebie Mateusz Jabłoński. O 15-latku powiedziano już wiele i kolejne peany pochwalne będą wtórne. Jabłoński, choć od wielu rywali ma mniejsze doświadczenie, zrobił, co do niego należało i wygrał całe zmagania. Dalsze miejsca na podium zajęli Aleksander Grykolec i Jakub Osyczka.

Takimi wynikami Jabłoński na pewno zwraca na siebie uwagę wielu klubów. Talent u siebie chciałby zachować Start Gniezno. Patrząc jednak na aktualną relację klubu z Mirosławem Jabłońskim, wydaje się to mało prawdopodobne. O potencjalnym nowym pracodawcy nastolatka też mówi się dużo. Pojawia się pytanie, czy plotki znajdą potwierdzenie w rzeczywistości, czy Start zdoła jednak utrzymać zdolnego młodzieżowca.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje