Reklama

Reklama

Żużel. Unia Tarnów ma wszystko, aby wygrać ligę. Problem jest gdzieś indziej

Unia Tarnów to jeden z faworytów do zwycięstwa eWinner 1. Ligi. Akcje drużyny Tomasza Proszowskiego może nie stoją tak wysoko, jak klubów z Rybnika czy Gdańska, ale trudno pomijać drużynę, w której aż roi się od dużych nazwisk. - Mają nawet szansę wygrać tę ligę - analizuje dla na ekspert.

Unia ma kim straszyć. Niels Kristian Iversen i Paweł Miesiąc to zawodnicy z bogatą przeszłością w PGE Ekstralidze. Gdyby nie przepis o zawodniku do lat 24, to pewnie obaj nadal jeździli by poziom wyżej. Do tego Rohan Tungate, który był blisko podpisania kontraktu z Falubazem Zielona Góra, niezła młodzież oraz ambitny Ernest Koza. Mówiąc krótko - ten skład wygląda naprawdę ciekawie.

- Na temat składu Unii Tarnów są dwie opinie - mówi nam Zbigniew Rozkrut, były prezes tego klubu. -  Pierwsza to taka miła niespodzianka, bo trzeba powiedzieć, że klub się postarał o to, aby zespół był mocny. Zakontraktowanie takich zawodników jak Iversen, Tungate, czy nawet Miesiąc, to duże wzmocnienie drużyny. Patrząc wyłącznie na siłę i potencjał, to uważam, że jest on naprawdę bardzo wysoki. Minus tego wszystkiego jest taki, że ja jako stary kibic nie akceptuje takiej sytuacji, gdy żużlowcy co roku zmieniają kluby. Za rok Iversena czy Tungate'a w Tarnowie pewnie już nie będzie. Oczywiście wiem, jaki jest obecnie trend i Unia nie jest w tym przypadku żadnym wyjątkiem - podkreśla.

Reklama



Żużlowi eksperci raczej jednogłośnie przewidują, że Unia powinna wywalczyć spokojny awans do pierwszej czwórki. Personalnie mocniejsza nazwiska wydają się mieć tylko Zdunek Wybrzeże Gdańsk oraz PGG ROW Rybnik. Różnica tych drużyn na papierze wydaje się być jednak minimalna. Dlatego Rozkrut nie przekreśla scenariusza, że tarnowian stać nawet na zwycięstwo w lidze. Martwi się jednak, co będzie dalej.

- Myślę, że Unia znajdzie się w play-offach. Pytanie tylko co dalej? Jeśli wygra ligę, a ma na to szansę, to z jednej strony będzie sukces, a z drugiej wielkie rozczarowanie, bo i tak licencji na jazdę w PGE Ekstralidze nie dostanie. Swoją drogą ja tego nie rozumiem. Nie licząc Antypodów zwiedziłem chyba każdy tor żużlowy na świecie i doskonale wiem, na jakich obiektach organizowane są zawody żużlowe. Nie wiem, skąd takie standardy narzucane przez PGE Ekstraligę. Tarnowski tor jest bardzo dobry, nikt nie ma do niego zastrzeżeń, a stadion jest jaki jest, ale nie widzę przeszkód, aby odbywały się na nim mecze najwyższej klasy rozgrywkowej. Już wolę zabrać ze sobą jakiś koc i usiąść sobie na betonie, bo w Tarnowie i tak krzesełka są zazwyczaj bardzo brudne lub połamane. Naprawdę nie widzę tutaj problemu. A ten temat to główny hamulcowy dla klubu - zaznacza ekspert.

A my dodajmy, że kibiców Unii w ostatnich dniach spotkały dwie wiadomości - jedna dobra, druga zła. Ta lepsza to nowa umowa z Grupą Azoty. Przeciągające się negocjacje wreszcie się zakończyły, dzięki czemu działacze będą mieli środki na uregulowanie należności swoim zawodnikom. Ta zła to z kolei kontuzja Oskara Bobera. Choć jesienią podpisał jedynie kontrakt warszawski, to i tak był przymierzany do roli zawodnika do lat 24. Teraz w obliczu jego kontuzji menedżer Tomasz Proszowski nie ma wyjścia i musi postawić na Szweda Alexandra Woentina.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama